Lekarz zatrzymany w sierpniu przez CBA badał Ziobrę z polecenia kancelarii prezydenta

ulast
16.10.2007 , aktualizacja: 17.10.2007 20:02
A A A Drukuj
profesor Jan Podgórski Fot. Wojciech Surdziel / AG profesor Jan Podgórski
- Zostałem zobligowany przez kancelarię prezydenta, by osobiście zainteresować się Zbigniewem Ziobrą - powiedział na antenie TOK FM profesor Jan Podgórski, który badał ministra sprawiedliwości po wypadku, do którego doszło w centrum Warszawy. Ministerstwo Sprawiedliwości zaprzecza jakoby do prof. Podgórskiego dzwonił ktoś z kancelarii prezydenta. Lekarz w sierpniu był zatrzymany przez CBA, a następnie wypuszczony z powodu braku dowodów.
Podgórski: Zostałem zobligowany przez Kancelarię Prezydenta - słuchaj

Profesor nie wie kto do niego dzwonił z kancelarii prezydenta, ale przedstawił się tą instytucją poprosił o zainteresowanie się ministrem Zbigniewem Ziobro. - Zlokalizowałem go na ortopedii - mówi portalowi Gazeta.pl Podgórski, obejrzałem wynik badania z tomografu i stwierdziłem, że nie ma obrażeń.

- Potraktowałem ministra jak normalnego pacjenta - mówił lekarz. - Tak samo, jak kiedyś konsultowałem "Słowika", tak samo konsultowałem teraz ministra - dodał. Powiedział też, że nie wie, czy minister go poznał. - Ja się przedstawiłem, minister powiedział "dziękuję", podał lewą rękę, bo prawą miał zagipsowaną i to wszystko.

Dziś rano służbowe BMW ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry miało wypadek. Ministrowi trzeba było opatrzyć prawą rękę, miał złamany kciuk.

Minister trafił do szpitala MON przy ul. Szaserów. I tam - jak informuje Radio Zet - opatrywał go prof. Jan Podgórski, ten sam, który w sierpniu został zatrzymany przez CBA.

Ministerstwo Sprawiedliwości zaprzeczyło jakoby to prof. Podgórski opatrywał Ziobrę.

Sam Podgórski w rozmowie z portalem Gazeta.pl prostuje informacje Radia Zet, że nie opatrywał ministra tylko konsultował, jako neurochirurg po tomografii komputerowej.

Profesor Podgórski był podejrzewany o korupcję, ale potem z powodu braku dowodów został decyzją sądu wypuszczony. - Pan Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy - powiedział Radiu Zet profesor Podgórski. - Mam nadzieję, że minister wytrzyma mój wzrok, kiedy się dowie, że ja to ja - mówił profesor.

Według wydziału informacyjnego ministerstwa sprawiedliwości, w wypadku zawinił kierowca toyoty, który w pobliżu Placu na Rozdrożu chciał wykonać niedozwolony manewr - zawrócić. - Wtedy zderzył się z nadjeżdżającą limuzyną, w której jechał minister - powiedział Piotr Matczuk z wydziału informacyjnego.

Zderzenie aut było na tyle silne, że w rządowym BMW wystrzeliły dwie poduszki powietrzne z przodu samochodu. Na miejsce kolizji natychmiast przyjechały: karetka pogotowia, policja i straż pożarna, która zabezpieczyła miejsce wypadku.

Podziel się