- Widać było, że Tusk totalnie się zagubił. Jeśli chciał odebrać głosy
PiS-owi, to bez sensu było zawołanie na końcu do zwolenników LiD -u - mówi Węglarczyk.
- Tusk chciał przekonać odbiorców, że jest takim samym antykomunistą jak Kaczyński. Ta przemiana była dla mnie zdumiewająca, np. sposób mówienia o żołnierzach ZSRR - dodaje.
Jak podkreśla, wszystko zależy teraz od sondaży, choć trudno wierzyć w poprawę notowań Platformy, bo Tusk nie był konsekwentny w realizowaniu swojej strategii: - Zobaczymy po sondażach: jeśli zyska, to wygrał. Jeśli słupki nie drgną, albo spadną, to przegrał.
Dziennikarz "GW" przyznaje też, że Kwaśniewski sprawiał wrażenie o wiele lepiej przygotowanego, a Tusk pokazał swoje słabe strony. - Był w paru punktach źle przygotowany, np. gdy mówił o partiach Kwaśniewskiego i o sprawie z "Długu". To wina jego sztabu - podkreśla.
- Denerwowało mnie też to "dbanie" Tuska o Kwaśniewskiego. Nieustannie podkreślał, jak bardzo martwi się o słabe strony np. sztabu LiD-u. Sztab Kwaśniewskiego to nie jest zmartwienie Tuska - dodaje dziennikarz.
Węglarczyk, b. korespondent "GW" w Stanach Zjednoczonych chwali jednak częściową zmianę formuły debaty. - W Ameryce to stwierdzono już kilkanaście lat temu, że debatuje się na stojąco, nie - siedząco. Politycy pokazują tym m.in. szacunek do przeciwnika i widzów. Z medialnego punktu widzenia debata była bardzo ciekawa - mówi dziennikarz.
Węglarczyk po część II: Kwaśniewski jest świetnie przygotowany