- Stratedzy przygotowujący Tuska do debaty postanowili wprowadzić cezurę pomiędzy PO i LiD-em, odpowiedzieć tym samym na pytanie Kaczyńskiego, czy będzie koalicja tych dwóch partii - mówi socjolog.
- Chcieli pokazać, że PO i Tusk są bardziej po prawej stronie i zasłonić liberalną twarz Platformy. strategia ta skierowana była do wyborców
PiS-u - dodaje.
- Tusk się nie czuł dobrze w tym kostiumie, bo ma raczej osobowość skłonną do współpracy, natomiast Kwaśniewski był w swojej roli - uważa Szopski.
- "Donald waleczny" - Tuskowi wmówiono to, a to nieprawda. Trudno jest człowieka przerabiać na coś innego, dlatego atuty, które ma trzeba wykorzystać, a nie - tłumić je - dodaje Szopski.
"Wygrał Kwaśniewski" Wygrał Kwaśniewski. Generalnie w pierwszej tercji inicjatywa była po jego stronie: odwrócił oręż, uzyskał przewagę przez pytanie o podatki. W drugiej sytuacja była wyrównana. W trzeciej Tusk atakując nie trafiał, okazywał swoje słabości i brak przygotowania w paru kwestiach - ws. uniewinnienia, partii Kwaśniewskiego - mówi Szopski.
Jaki będzie skutek debaty? - Potwierdzi ona wybory tych, którzy są przekonani. Natomiast część z tych osób, które po debacie z Kaczyńskim były skłonne poprzeć Tuska, mogły dojść do wniosku, że lider PO nie jest z ich bajki - uważa socjolog.
- Po tej debacie może odwrócić się sytuacja z weekendu, gdy notowania PO bardzo skoczyły. Teraz Platforma może stracić, a LiD - nieznacznie zyskać - dodaje.
Na pytanie, czy Tusk zyska coś z elektoratu PiS, mówi zdecydowanie, że nie. - Może jedynie przekonaą prawe skrzydło Platformy, zwolenników rokity, by zostali przy nim - ocenia.
Szopski po pierwszej części: Kwaśniewski ma przewagę