- Tuskowi udało się zaskoczyć odbiorców energicznością i przygotowaniem, Ewidentnie się starał - ocenił debatę Sławomir Sierakowski z "Krytyki Politycznej". Jego zdaniem, Kaczyński stracił rezon i dał się zaskoczyć Tuskowi.
Sierakowski ocenił, że Kaczyński celowo przyjął postawę bycia swojsko nieporadnym, np. nie starał się za wszelką cenę kończyć zdań. Sierakowski nie jest jednak pewien, czy efekt zaskoczenia wywołany przez Tuska, przemawia do końca na jego korzyść. Według niego, ujawnił się tu efekt, który można porównać do przewagi klasy wyższej nad średnią. Tusk zachowywał się jak przedstawiciel klasy średniej - starał się i zabiegał o pokazanie się z jak najlepszej strony. Kaczyński natomiast był w tej debacie przedstawicielem klasy wyższej - miał dystans do siebie i był taki, jakiego go znamy.
"Tuskowi zaszkodziła jego publiczność"
- W poprzedniej debacie z Kwaśniewskim to Kaczyński był tym, który zaskoczył odbiorców. Tym razem ta rola przypadła Tuskowi. Należy to docenić, bo dla niego remis był zwycięstwem. Błędem, który zaszkodził Tuskowi, było zachowanie jego publiczności uważa Sierakowski. Ryzykownym ruchem, jego zdaniem, było także przywołanie tej historii o grożeniu mu bronią przez Kaczyńskiego. - Wyciąganie tego argumentu było absurdalne - powiedział. - To sprawiało wrażenie, że Tusk nie korzysta ze swoich rekwizytów - dodał.
Zdaniem redaktora "Krytyki", Kaczyński był lepszy w mowie ciała. Trzymał wzrok w jednym miejscu, wyglądał dostojniej. - Tuskowi cały czas trudno jest wyjść z "krótkich portek"- mówi Sierakowski. Według niego, Kaczyński umiejętnie wykorzystywał argument, że Tusk nigdy nie rządził i ma w związku z tyk kompleks.
"Jeszcze godzina i Kaczyński by wygrał"
- Debata wpłynie na wynik wyborów, ale tylko "w pakiecie" z następną debatą z Aleksandrem Kwaśniewskim - powiedział Sierakowski. Tusk - jego zdaniem - będzie mógł na tydzień przed wyborami pokazać się jeszcze raz. Takiej możliwości nie będzie już miał Kaczyński.
- Kaczyński w debacie wykonał jazdę obowiązkową - ocenia. - Odegrał stały zestaw komunikatów do swojego elektoratu. Udało mu się być bardziej spójnym. Przypomniał elementy swojej wizji. Tusk zaskoczył odbiorców, pokazał coś nowego w porównaniu do tego, co prezentował dotychczas. Pod koniec widać było zmęczenie obu kandydatów. To działało na niekorzyść Tuska.
- Gdyby debata trwała jeszcze trwała jeszcze godzinę, to Kaczyński by ją wygrał - dodaje Sierakowski.