Fot. CZAREK SOKOLOWSKI APByłe siostry opuszczają klasztor autokarem
W czasie policyjnej interwencji, atmosfera w domu zakonu betanek w Kazimierzu Dolnym była nerwowa. Niektóre z byłych sióstr zakonnych mówiły podniesionym głosem, nie chciały się pogodzić z decyzją o eksmisji. Według relacji policji, betanki reagowały na stróżów prawa różnie: jedne były spokojne, inne atakowały ich inwektywami, których podobno "nie wypada powtarzać".
Nerwowe chwile utrwalone zostały przez policyjną kamerę.
- Naprawdę, chcielibyście przyjąć miłość Boga, który w tym domu mówi do każdego kto przychodzi. A wy w imię szatana przyszliście tutaj. Daliście się wykorzystać - mówi wyraźnie wzburzona jedna z sióstr przytrzymywana przez dwie policjantki. - Dokładnie! - krzyczy kolejna, której podniesiony głos słychać w materiale wideo co chwila.
Janusz Wójtowicz, rzecznik KWP w Lublinie mówił, że napięta i agresywna atmosfera w domu betanek panowała tuż po wkroczeniu komornika i policji. Informował, że policjanci musieli "odizolować" od reszty mieszkańców ojca Komaryczkę i siostrę Ligocką. To miał być najbardziej zapalny moment w całej interwencji. Komaryczko był podobno bardzo agresywny wobec komornika, policjantów i psychologów. Głównie z tego powodu zakuto go w kajdanki.
Potem atmosfera wyraźnie się rozluźniła, co widać w kolejnym filmie udostępnionym przez policję. Siostry rozmawiały z policjantkami, śmiały się i rozbawione machały w stronę kamery.