LiD w reklamówce radiowej podawał informację, że ukochany pies marszałka Sejmu zniszczył meble w willi
MSWiA, w której mieszkał ówczesny szef tego resortu.
Olejniczak przypomniał, że LiD podając informację o pogryzieniu mebli przez psa Dorna powoływał się na doniesienia tygodnika "Wprost". - W tygodniku tym do dzisiaj nic nie zostało zdementowane - zaznaczył.
- Naszym celem nie było urażenie psa Saby - dodał.
Dorn: Saba nie zżarła kanapy Jak się okazało meble w willi MSWiA rzeczywiście zostały wymienione. Jednak jak twierdził
Ludwik Dorn przed sądem nie miało to nic wspólnego z działalnością jego psa. Jednym z wymienionych mebli była kanapa. Miała zniszczoną tapicerkę. A była to kanapa, na której siadałem, siadała moja żona i leżała Saba - opowiadał Dorn.
Wymienione też zostało łóżko, a to dlatego że się zarwało. - Ale nie miało to nic wspólnego z psem - mówił Ludwik Dorn.
Pozew Ludwika Dorna przeciwko LiD był rozpatrywany w 24-godzinnym trybie wyborczym.