Około ćwierć miliona złotych - według ustaleń CBA - mieli domagać się burmistrz Helu Mirosław W. i wyrzucona już z PO posłanka Beata Sawicka za ustawienie przetargu na nieruchomość na półwyspie. Obydwoje zostali zatrzymani wczoraj wieczorem przez funkcjonariuszy CBA.
''CBA interesowało się działką po straży granicznej'' - czytaj
Zatrzymana posłanka pisała o "hakach'' zbieranych przez Ziobrę - czytaj
- Oboje wpadli w momencie przyjmowania łapówki. Burmistrz Helu wziął 150 tys. zł. Posłanka zażądała 100 tys. zł za pośrednictwo w procederze - poinformował Dyrektor Gabinetu Szefa CBA Piotr Frątczak.
Według ustaleń CBA, posłanka w pierwszej połowie roku poszukiwała biznesmenów zainteresowanych inwestycjami na Helu. Sprawa dotyczyła 2-hektarowej działki na Helu, na której miał powstać kompleks rekreacyjno-hotelowo-wypoczynkowy. - CBA po uzyskaniu wiarygodnych informacji o poczynaniach Beaty S. rozpoczęło operację kontrolowanego wręczenia korzyści majątkowej, której finał nastąpił w poniedziałek wieczorem - czytamy w komunikacie Biura.
"Zatrzymana z torbą pieniędzy"
Według CBA pierwszą część łapówki (50 tys. zł) Sawicka przyjęła 8 września w parku w pobliżu Sejmu. Drugą część miała otrzymać wczoraj w hotelu w Gdańsku. - Tam też, chwilę później, z torbą pełną pieniędzy została zatrzymana przez funkcjonariuszy - podało CBA.