Wiceszef PO Bronisław Komorowski ujawnił dokument jaki OBWE wysłała do MSZ a sprawie udziału obserwatorów w wyborach. Według wiceszefa PO nota zawiera bardzo uprzejme sformułowania, również adresowane do samej Fotygi. - Nota przedstawiona Polsce w sprawie przyjazdu obserwatorów OBWE na październikowe wybory to niestosowny dokument. Polska nie ma niczego do ukrycia, a nasze wybory przeprowadzane są w sposób demokratyczny - tak szefowa MSZ Anna Fotyga mówiła o otrzymanej nocie.
Nota, którą Komorowski rozdał dziennikarzom nosi datę 17 września 2007 roku. Czytamy w niej m.in., że Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE - z związku ze swoim mandatem i przewidując zaproszenie do obserwowania nadchodzących, przedterminowych wyborów parlamentarnych - zamierza przeprowadzić Misję Oceny Potrzeb (Needs Assessment Mission - NAM), które miałaby przebywać w Polsce od 24 do 26 września.
Głównym celem tej misji - jak napisano w nocie - jest ocena "środowiska przedwyborczego" i rekomendowanie możliwych działań Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE w związku z wyborami.
Misja Oceny Potrzeb byłaby zainteresowana - jak czytamy w nocie - spotkaniami z przedstawicielami rządu, w tym ministerstwa spraw zagranicznych, Państwowej Komisji Wyborczej, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz z przedstawicielami parlamentarnych klubów głównych partii politycznych. Chciałaby również we własnym zakresie zorganizować spotkania z przedstawicielami mediów i organizacji pozarządowych.
Co według Komorowskiego wywołało oburzenie
Komorowski zaapelował do Fotygi: - Zwracam się po raz kolejny z apelem, bardzo serdecznym, bardzo głęboko przemyślanym, do rządu polskiego, żeby póki czas, rząd polski dokonał korekty swego błędnego stanowiska, kosztownego dla Polski.
Komorowski stwierdził, że nie rozumie co wywołało takie oburzenie szefowej polskiej dyplomacji. Jego zdaniem, chodzi albo o sam fakt sugestii, że nota w ogóle została wysłana, albo też Fotyga obawia się późniejszej krytyki ze strony Organizacji, ze względu choćby na fakt, że nie funkcjonuje prawidłowo Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.
- Problem polega na tym, że niestosowność dokumentu, o którym mówi pani minister - według mnie - polega na tym, że w ogóle OBWE zwróciło się z prośbą o wyjaśnienie pewnej kwestii, która jak sądziła, mogła być ważna z punktu widzenia spodziewanego, rutynowego zaproszenia przez rząd polski obserwatorów OBWE w sposób absolutnie standardowy" - podkreślił wiceszef Platformy.