Złotka zagrają o medale!

Polskie siatkarki zapewniły sobie awans do półfinału mistrzostw Europy! O medale zagrają także Rosjanki i Włoszki, a więc drużyny, które Złotka pokonały w drodze po medal w 2003 roku
Co prawda drużyna Marco Bonitty musi jeszcze rozegrać w czwartek ostatnie spotkanie w grupie z Holenderkami (początek o godz. 17.30), ale jego wynik nie ma dla Złotek żadnego znaczenia. Ma za to dla innych zespołów, bo to Polki wskażą ostatniego półfinalistę - jeśli wygrają, będą nim prawdopodobnie Serbki.

By stworzyć sobie szansę do powtórzenia sukcesu sprzed dwóch i czterech lat, kiedy Polki był bezkonkurencyjne, wystarczyło wygrać w środę z Belgijkami. Można było nawet stracić jednego seta, ale nasz zespół z takiego koła ratunkowego nie musiał korzystać. Wygrał pewnie, właściwie nie było momentu, kiedy Belgijki zagrażałyby albo fenomenalną grą, albo choć na chwilę niebezpiecznie zbliżyłyby się do remisu.

Istotniejszą kwestią była dyspozycja Polek, ale nie było to spotkanie, po którym można powiedzieć, że w półfinale na pewno sobie poradzą, albo że Włoszki czy Rosjanki to rywal poza zasięgiem. Może się zresztą zdarzyć, że o wejście do finału drużyna Bonitty będzie się mierzyć z Serbkami lub Holenderkami, bo przecież pary wyłonione zostaną w piątkowym losowaniu.

W środę Bonitta wystawił tę samą szóstkę, co w pojedynku z Serbią. Znów skorzystał z Eleonory Dziękiewicz, której dokucza uczulenie, tylko na chwilę wpuścił z ławki rezerwowych Joannę Mirek i Annę Podolec. Co to oznacza? Włoski szkoleniowiec uznał swój zespół za kompletny. Taki, który z każdym meczem powinien grać coraz lepiej, taki, w którym coraz jaśniej świeci gwiazda Małgorzaty Glinki.

To nie bez znaczenia - Glinka prowadziła Złotka do dwóch poprzednich złotych medali. Była liderką, której forma rosła, im stawka była większa. Przed dwoma laty w półfinale Polki trafiły na Rosjanki, w finale - na Włoszki. Teoretycznie taki scenariusz może powtórzyć się i teraz. I dobrze, bo przecież w tegorocznym Grand Prix Bonitta rozpracował obu przeciwników. Teraz tylko tajemniczo się uśmiecha i powtarza: mam pewien plan.