Spot PO przedstawia biznesmena, który w trakcie akcji
ABW telefonuje do prezydenta; sugeruje, że to prezydent zlecił wstrzymanie akcji ABW w mieszkaniu tego biznesmena.
Spot nawiązuje do przeszukania ABW u biznesmena Ryszarda Krauze 13 lipca br. Media donosiły, że Krauze zatelefonował na prywatną komórkę prezydenta Lecha Kaczyńskiego, kiedy ABW weszła do jego biura; po tej rozmowie dowodzący akcją ABW oficer miał dostać telefon, po którym polecił zawiesić czynności, a potem się wycofać.
W spocie Platformy występują ci sami aktorzy, co w spocie Prawa i Sprawiedliwości.
Karski: My nikogo nie atakujemy personalnie - Spot wpisuje się w niemerytoryczność Platformy w kampanii wyborczej. PO pokazuje tylko pustą agresję, my nie atakujemy nikogo personalnie. PO pokazuje swoją bezideowość i brak programu wyborczego - ocenił Karski.
Jego zdaniem, Platforma nie potrafi nic z wyjątkiem atakowania osób związanych z
PiS. - Oni nie nadają się do rządzenia, do opozycji, nawet do prowadzenia kampanii - podkreślił polityk PiS.
Jak ocenił, spot PO, w którym dominuje "język agresji", to przykład najbardziej agresywnej kampanii, bez przekazu merytorycznego.
Karski zaznaczył, że sprawa rozmowy
Lech Kaczyński-Krauze była już wielokrotnie wyjaśniania przez Kancelarię Prezydenta, a zawarte w spocie PO sugestie są - jego zdaniem - "całkowicie kłamliwe".
Spot PO: