- Mamy przed sobą bardzo ważne wybory, alternatywa, która stoi przed narodem jest bardzo ostro zarysowana - mówił premier. - My chcemy budować IV RP, walczyć z patologią w życiu społecznym publicznym, nasi przeciwnicy chcą prowadzić Polskę w drugą stronę, chcą wracać - przekonywał. Oponenci
PiS - mówił - chcą powrotu Polski do epoki "przedrywinowskiej", "ale w bardziej agresywnym wydaniu".
W ocenie premiera, spór w Polsce "dotyczy jednej sprawy - władzy demokratycznej i jej uprawnień". - Chodzi o to, czy "władza demokratyczna może ograniczyć przywileje, czy może działać w interesie tej większości, która przywilejów nie ma, czy ma prawo weryfikować zastane podziały? - pytał premier. - Twierdzi się, że to jest nieuprawnione, i o to jesteśmy atakowani - powiedział.
Kto broni przywilejów systemu korupcyjno-korporacyjnego? - Dzisiaj systemu przywilejów, systemu korupcyjno-korporacyjnego ze "szczególną zaciekłością" broni LiD - powiedział Kaczyński. "W Polsce funkcjonuje swego rodzaju nieformalny, ale skuteczny immunitet dla grup uprzywilejowanych. Immunitet, którego nie ma w żadnych przepisach, ale który wyraźnie w decyzjach sądów istnieje. I ten immunitet i cała ta praktyka nie jest oderwana od społecznej struktury, od społecznego układu sił. (...) Te immunitety dotyczą silnych" - mówił premier.
Przywołał trzy przykłady - korporacji prawniczych, lustracji uczelni i sprawę dr. G. - Korporacje ograniczają prawo innych do awansu, ograniczają przez wysokie ceny prawo do usług prawniczych. Są z punktu widzenia większości czymś niedobrym, społeczną anomalią. Próbowaliśmy to zmienić, ale na przeszkodzie stanęło orzeczenie TK, oparte na pewnych przepisach konstytucji. W naszym zdaniem powinno się je interpretować inaczej, ale przesłanka była - mówił szef PiS. - W przypadku lustracji uczelni spotkaliśmy się ze sprzeciwem korporacji i znów mamy orzeczenie TK. Tylko w tym wypadku orzeczenie nie miało podstaw w jakimś konkretnym przepisie prawa. Według tej praktyki sądy mogą wywodzić prawa ochraniające korporacje czy inne przywileje nie z konkretnych przepisów lecz z niejasnych i nieprecyzyjnych zasad - tłumaczył
Jarosław Kaczyński.
Sprawę kardiochirurga dr. G. Kaczyński przedstawiał jako przykład walki z korupcją w służbie zdrowia. - Co się dzieje, gdy dr. G. zostaje aresztowany? - pytał Kaczyńki. - Mamy do czynienia z ostrym atakiem medialnym, adoracją doktora G., a następnie z decyzjami sądów, które odbiegają od normy. Niejeden człowiek oskarżony o lżejszy przypadek korupcji musi spędzać więcej czasu w areszcie. Decyzje dotyczące zajętych przedmiotów też bywają ostrzejsze. Z tego przykładu można wyciągnąć wniosek. W Polsce funkcjonuje nieformalny ale skuteczny immunitet dla grup uprzywilejowanych. Nie jest on oderwany od społecznego układu sił. Ta łagodność, adoracje, immunitety dotyczą silnych - mówił szef PiS.
"Trzeba zrzucić worek kamieni" System korporacyjno-korupcyjny Kaczyński porównywał do worka kamieni. - Każdy kraj , który się rozwija jest jak człowiek, który pnie się do góry. My Polacy niesiemy na plecach ten worek kamieni. Budowa IV Rzeczpospolitej to nic innego jak zrzucenie tego worka. Z całą pewnością zrzucenie worka nie przeszkadza temu, co rzekomo nie jest czynione, ale co trwa, choć zostało przerwane w połowie drogi, czyli reformie polskiego państwa. Zrzucenie worka kamieni jest warunkiem innych zmian. W tym chorym systemie nie jesteśmy w stanie dobrze służyć Polsce, nie możemy służyć młodzieży.
"Największe kłamstwo ostatniego 20-lecia" - Wróciliśmy do tradycji "Solidarności", która w ówczesnych trudnych warunkach próbowała doprowadzić do zmiany naszego życia - mówił szef PiS. - Wtedy te zmiany zablokowano siłą. Dziś siły nikt używać nie będzie, ale jeśli wspomniałem wczoraj o 13 grudnia, to dlatego, że funkcja sojuszu LiD-u i PO może być podobna. Może być zablokowaniem zmiany na wiele lat. Zablokowaniem w imię interesu uwłaszczonej nomenklatury, interesów oligarchii, a przeciw interesom ogromnej większości narodu. Dlatego te wybory są takie ważne. Dlatego tendencja, która ostatnio pojawiła się dla Polski w sposób tak oczywisty jest tak groźna. To, że mechanizmy społeczne III RP muszą być odrzucone, jest oczywiste dla każdego, kto chce polskiego dobra. A w sojuszu z LiD-em, z premierem Kwaśniewskim tego nie zrobimy i nikt tego nie zrobi. Niech nikt nie wmawia, że idąc ku takiemu sojuszowi chce w Polce budować Zachód, bo to największe kłamstwo ostatniego 20-lecia. Będziemy kontynuować tą dyskusję, będziemy przekonywać do tego, by zdecydowali się na IV RP a to oznacza dziś jedno - głosować na PiS - zakończył swoje przemówienie.