Lis dla Gazeta.pl: Żyję za długo, by być zaskoczonym

- Przedstawiono mi tylko powody ekonomiczne - mówi Tomasz Lis w rozmowie z Gazeta.pl nt. odsunięcia go od kierowania "Wydarzeniami" Polsatu. Dziennikarze "Wydarzeń" podejrzewają, że powód odsunięcia Lisa może być polityczny. Chodzi o dokumenty z Cytadeli Warszawskiej dotyczące m.in. właściciela Polsatu Zygmunta Solorza. Gość TOK FM Andrzej Zarębski przypomina z kolei sprawę notatek UOP z 1994, którą parę miesięcy temu odnowiła szefowa KRRiT, Elżbieta Kruk.
Solorz zwalniając Lisa szkodzi własnej stacji - komentuje Piotr Stasiński.

Dzisiaj ujawniliśmy, że władze Polsatu zdecydowały o odsunięciu Lisa kierowania "Wydarzeniami". W ciągu 24 godzin Lis podejmie decyzję, czy zrezygnuje ze stanowiska w zarządzie Polsatu i prowadzenia programu "Co z tą Polską?" - Żyję za długo w tym kraju, żeby być zaskoczonym - komentuje całą sytuację Lis.

Kierownictwo nad "Wydarzeniami" ma objąć redakcja TV Biznes - tematycznego kanału należącego do Polsatu. "Decyzja ta jest wynikiem dążenia Zarządu do optymalnego wykorzystania posiadanych środków technicznych i racjonalnych alokacji kosztów tworzenia programu 'Wydarzenia' oraz kanału informacyjno-biznesowego" - czytamy w komunikacie biura prasowego Polsatu. Z dwóch zespołów ma powstać jeden duży. - Logiczne byłoby, gdyby szefem tej jednej redakcji był Tomasz Lis - mówi w Radiu TOK FM Wojciech Czuchnowski z "Gazety Wyborczej".



Zdaniem Czuchnowskiego, kierownictwo Polsatu mogło się przestraszyć. - Polsat ma powody do strachu. Jego stosunki z władzą nie są najlepsze. Może jest to jakiś gest ze strony stacji w stosunku do władz, które pokazały, że mają odpowiednie instrumenty działania - dodaje, przypominając, że nazwisko prezesa Rady Nadzorczej Zygmunta Solorza pojawiło się raporcie Macierewicza o likwidacji WSI.

Dokumenty na Solorza prawdziwym powodem odsunięcia Lisa?

Dziennikarze "Wydarzeń" spekulują, że szefowie Polsatu podjęli taką decyzję po doniesieniach o odnalezieniu w Cytadeli Warszawskiej materiałów WSI, w których mają znajdować się dokumenty dotyczące Solorza i innych znanych polskich biznesmenów.

- Nie ma nowych odnalezionych teczek, za to rzeczywiście w archiwach po WSI znajdują się informacje pokazujące działania podejmowane wobec ludzi współpracujących ze służbami, którzy następnie wyrośli na tzw. wielkich biznesmenów - mówił ponad tydzień temu Antonii Macierewicz.

Spekulacjom dziennikarzy zaprzecza jednak jeden z bliskich współpracowników Solorza. - To absolutna bzdura. Z ręką na sercu - powiedział TVN 24.pl mecenas Józef Birka, członek rady nadzorczej stacji. - Nikt nam nie groził. Nic nie wiem o nowych dokumentach WSI o Zygmuncie Solorzu. Powód zmian jest stricte ekonomiczny. Nie po to kupowaliśmy TV Biznes, by ponosić podwójne koszty produkcji informacji - dodał Birka.

Jak "przypomniano" o notatkach UOP-u nt. Solorza

Andrzej Zarębski, b. członek KRRiT przypomina sprawę notatek UOP-u nt. Solorza sprzed 14 lat, którą parę miesięcy temu "przypomniała" szefowa KRRiT Elżbieta Kruk:

Parę miesięcy temu do ABW trafiły, za pośrednictwem Kruk, notatki dotyczące Solorza, podważające legalność jego działalności (m.in. o tym, że dysponuje on pieniędzmi mafii). Według źródeł "Gazety" notatki mogły zostać też przekazane Antoniemu Macierewiczowi, który przygotowuje aneks do swojego raportu z likwidacji WSI.

Powstały w 1994, gdy Polsat starał się o koncesję. Sprawę badała prokuratura, ale w maju 1994 r. odmówiła wszczęcia śledztwa, bo dowiedziono, że zarzuty wobec Solorza okazały się nieprawdziwe.

Zarębski przypomina, że w 1994 Polsat otrzymał koncesję, choć miał konkurentów. Podkreślił też, niejasność zachowania Rady wobec Polsatu: w rozwiniętych krajach europejskich takie organy, jak KRRiT mają kompetencje dotyczące kontroli nadawców prywatnych (np. możliwość stosowania kar finansowych), nie muszą uciekać się do innych metod. - Nie jesteśmy żadnym dziwoloągiem - podkreślił.

Naczelny miesięcznika "Press": To smutna wiadomość

- To dla mnie smutna i zaskakująca wiadomość. Zygmunt Solorz dotąd przejawiał wspaniałą cechę: im bardziej atakowano jego dziennikarzy, tym bardziej ich bronił. To zaskakujące, że teraz przestał - mówił w TOK FM Andrzej Skworz, redaktor naczelny miesięcznika "Press". - Myślę, że nałożyło się tu kilka spraw, głównie polityczne, ale też sprawy związane z zarządzaniem firmą - dodał, przypominając skargi współpracowników na trudny charakter Lisa.

- Mniej się martwię, o samego Lisa, bardziej o dziennikarstwo w Polsce i wydźwięk tej sprawy dla opinii publicznej - dodał.