Filmowcy chcą pieniędzy za filmy, których nie ma

Właściciele praw autorskich znów domagają się pieniędzy za zamieszczanie filmów w internecie. Wszystko przez parlament, który ostatniego dnia naprawił kontrowersyjną nowelizację prawa autorskiego.
Wczoraj Stowarzyszenie Filmowców Polskich wysłało administratorowi strony kreskowki.fani.pl list, w którym żąda podpisania umowy na comiesięczne opłaty za publikację filmów. Sęk w tym, że właściciele prowadzą darmowy serwis hobbystycznie. "Reklamy, które są na stronie ledwo co pokrywają koszty utrzymania serwera, a co dopiero opłaty na SFP", napisali na swoim serwisie, prosząc użytkowników o wsparcie.

Jest jeszcze jedna rzecz, która może wydać się dziwna: na serwerach kreskowki.fani.pl nie ma ani jednego filmu.

SDF już wcześniej wysyłał podobne listy, jednak prawnicy uspokajali, że art. 70 prawa autorskiego, na który powoływała się organizacja, został unieważniony przez Trybynał Konstytucyjny.

Tydzień temu sytuacja zmieniła się za sprawą poprawki Senatu, która miała usunąć z nowelizacji niekonstytucyjne fragmenty. Została zatwierdzona przez Sejm podczas legislacyjnego maratonu ostatniego dnia funkcjonowania parlamentu.

Art. 70 stwierdza, że: "współtwórcy utworu audiowizualnego oraz artyści wykonawcy są uprawnieni do: (...) stosownego wynagrodzenia z tytułu najmu egzemplarzy utworów audiowizualnych i ich publicznego odtwarzania" oraz "stosownego wynagrodzenia z tytułu nadawania utworu w telewizji lub poprzez inne środki publicznego udostępniania utworów."

Ustawa zawiera też zapis, który stwierdza, że przepisy te obowiązują od 6 czerwca. Czyli ustawa przewiduje prawo działające wstecz. I to na trzy miesiące.

Właśnie na tej podstawie Stowarzyszenie Filmowców Polskich wysyła do właścicieli serwisów internetowych listy, w których domaga się opłaty za wykorzystanie materiałów filmowych. Na celowniku znalazły się też amatorskie serwisy, takie jak kreskowki.fani.pl. Na serwerach, które je utrzymują nie ma ani jednego filmu, wszystkie treści pochodzą z zewnętrznych, w większości zagranicznych serwisów wideo, takich jak YouTube.

Swoją akcję SDF tłumaczy m. in. troską o polski rynek wideo: "Niski poziom przestrzegania praw autorskich przyczynił się do tego, że z początkiem tego roku z branży bezpośredniej dystrybucji DVD wycofał się prekursor dystrybucji wideo w Polsce - firma ITI. (...) Podobną decyzję podjęła firma Warner Home Video, która w ciągu kilku miesięcy zamknie swe biura w Polsce", przestrzegał w oświadczeniu na początku lata zarząd SDF. "Mitycznie bogaty światowy przemysł rozrywkowy może wycofać się z Polski i skupić swe działania na tych terytoriach, na których lepiej chroni się rynek praw autorskich".