Pułapka na myszy i hasło "Zlikwidujemy korupcję" znalazły się na nowych billboardach wyborczych Prawa i Sprawiedliwości. Podczas prezentacji premier Kaczyński zapewnił, że
PiS "umie walczyć z korupcją i będzie z nią walczył".
- Jeśli ktoś dobrze życzy Polsce, to walczy z korupcją - oświadczył premier. Według niego,
korupcja to jedno z większych zagrożeń dla rozwoju gospodarczego Polski. - Bardzo niedobrze, że w naszym kraju ukształtował się "front obrony korupcji" - mówił premier.
Billboardy, które będą zachęcały do głosowania na PiS, przedstawiają wielką pułapkę na myszy, w której przynętą są banknoty - złotówki i dolary.
Premier: Korupcja jest jak rak Premier podkreślił, że "w krajach gdzie korupcja zdarza się incydentalnie jest to po prostu jedno z przestępstw(...), ale w krajach gdzie korupcja jest zjawiskiem występującym częściej, staje się ona czymś nieporównanie ważniejszym, co trzeba ujmować w kategoriach opisu życia społecznego".
- Jeśli coś chce się osiągnąć, odwołuje się do korupcji - mówił premier. Jak podkreślał, "korupcja ma tendencję do ekspansji" i można ją porównać z rakiem.
Spot PiS: "Wiem k... że nie biorą" Także do korupcji nawiązuje wyborczy spot PiS, który pokazano dziennikarzom w warszawskim kinie w czwartek. Spot utrzymany jest w konwencji filmu gangsterskiego, przedstawia bogatego biznesmena korumpującego polityków; przedstawiono w nim m.in. jak "niedawno temu w Polsce" polityk przyjmuje walizkę pełną dolarów, a kolejni upychają sobie pieniądze po kieszeniach.
Spot kończy się sceną, jak informuje podpis, dziejącą się obecnie. Negatywny bohater zdenerwowany mówi przez telefon: "Wiem k... że nie biorą, trzeba skończyć z tym Ziobrą i Kaczyńskim. I wracamy do gry". Następnie obraz przesłania logo PiS i napis "Czy wrócą?!! Zdecyduj TY - Wybory 21 października 2007".
Medioznawcy oceniali go negatywnie. - Autorzy filmu proponują przekaz prostacki tzn. sądzą, że dzisiejsi widzowie postrzegają świat w barwach czarno-białych. To płaskie, proste, prymitywne i w moim przekonaniu raczej odstręcza widza od głosowania na tę konkretną partię niż wywołuje jakiś pozytywny kontekst związany z tą partią - uważa prof. Wiesław Godzic.