"Prawda o historii Polski musi być szerzona w Europie"

mar, PAP
11.09.2007 , aktualizacja: 11.09.2007 17:40
A A A Drukuj
Nasza historia, prawda o historii, prawda skądinąd oczywista musi być znana nie tylko nam, musi być szerzona w Europie - powiedział prezydent Kaczyński. Jak ocenił, ta prawda musi być szerzona na "skalę nieporównanie większą" niż obecnie.
Kryzysu dziś w Polsce nie ma - powiedział spotkaniu Rady Gabinetowej Lech Kaczyński
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Kryzysu dziś w Polsce nie ma - powiedział spotkaniu Rady Gabinetowej Lech Kaczyński
Prezydent wziął udział w uroczystościach upamiętniających zwycięskie starcie w Mszczonowie w 1939 r. pułku Strzelców Kaniowskich z wojskami niemieckimi.

Lech Kaczyński powiedział, że jeśli chcemy wnieść "istotny wkład" w europejską wspólnotę, musimy pamiętać o własnej tożsamości. Podziękował "mszczonowskim bohaterom", bo - jak mówił - było "niewiele sukcesów w tej tragicznej wojnie" w roku 1939.

Prezydent: Warto pamiętać

Prezydent podkreślił, że teraz, kiedy mamy od wielu lat wolną Polskę, "powstaje pytanie, czy warto pamiętać o historii".

- Tak, warto. Pomimo że jesteśmy na dzisiaj bezpieczni, Polska chce Unii, angażuje się w Pakt Północnoatlantycki, chce też samodzielnie i szybko się rozwijać, chce pomagać innym, chce być krajem solidarnym, który wnosi wielki wkład w europejską wspólnotę, ale jeśli ma być istotny, musimy pielęgnować swoją kulturę, pamiętać o historii i tożsamości - podkreślał prezydent.

Według Lecha Kaczyńskiego, nasza historia, prawda o historii, "prawda skądinąd oczywista, musi być znana nie tylko nam, musi być szerzona w Europie". Prezydent ocenił, że ta prawda musi być szerzona na "skalę nieporównanie większą" niż obecnie.

"Niektórzy starają się zmieniać nie najpiękniejsze strony swojej historii'

Podkreślił też, że Polacy muszą pamiętać o swojej historii. - Musimy pamiętać, bo inni pamiętają swoją historię od strony pięknej, ale starają się też zmieniać te strony swojej historii, które zgoła nie są najpiękniejsze. Z takimi procesami mamy dziś do czynienia i nie możemy ich lekceważy" - uważa prezydent.

- Nie jest tak, że osoby przedstawiane jako kompletnie marginalne przez niektórych, w istocie są marginalnymi. Nikt kto przewodniczy komisji w parlamencie potężnego państwa, kogo odwiedzają prezydent, czy nawet przewodniczący Parlamentu Europejskiego nie może być uznany za osobę marginalną - podkreślił prezydent. Odniósł się w ten sposób najprawdopodobniej do szefowej niemieckiego Związku Wypędzonych (BdV) Eriki Steinbach.

"Polska to nie tylko Warszawa"

Lech Kaczyński zaznaczył też, że Polska to nie tylko Warszawa, ale także wiele tysięcy miast i wsi - takich jak 630-letni Mszczonów, który - jak powiedział - rozwija się znakomicie, a którego obywatele biorą swój los w swoje ręce.

- Dobrze, że biorą i dobrze, że odnoszą sukces. Chciałem to bardzo wyraźnie powiedzieć, bo niedawno zmanipulowano moją wypowiedź. Nie jesteśmy przeciw bogatym, jesteśmy za tym, żeby Polacy się bogacili, tylko uczciwie - podkreślił prezydent. Jak dodał, prawo jest jednakowe i dla biednych, i dla bogatych.

Prezydent odznaczył podczas uroczystości uczestników wydarzeń z 11 września 1939 roku, kiedy to 31. Pułk Strzelców Kaniowskich rozbił w tej miejscowości wojska niemieckie.

Prezydent odznaczył zasłużonych

Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski odznaczony został pośmiertnie dowódca 31. Pułku Strzelców Kaniowskich ppłk Wincenty Wnuk; Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, również pośmiertnie - ks. Władysław Gołędowski, Aleksander Tański, Stanisław Zarachowicz i ks. Józef Wierzejski.

Odznaczone zostały także osoby zasłużone dla Mszczonowa. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski otrzymał Kazimierz Kalinowski; Złotym Krzyżem Zasługi - Barbara Bożenna Gryglewska.

11 września 1939 r. 31. Pułk Strzelców Kaniowskich, pod dowództwem ppłk. Wincentego Wnuka, wycofując się z przedpola Sieradza i linii Warty rozbił w Mszczonowie wojska niemieckie.

W odwecie za przegraną Niemcy jeszcze tego samego dnia dokonali egzekucji. Rozstrzelano burmistrza Aleksandra Tańskiego, księdza proboszcza Józefa Wierzejskiego i lekarza Stanisława Zarachowicza. Zginął też ks. Władysław Gołędowski. Ludność została spędzona do kościoła, a miasto Niemcy spalili; żydowskich mieszkańców wygnano.

Podziel się