2 czerwca 2003 roku dwusilnikowy samolot przeleciał tuż nad blokami mieszkalnymi podzielonogórskiego osiedla Czarkowo. Chwile potem wbił się w ziemię. Zginęli dwaj piloci Grupy Akrobatycznej Żelazny - Marek Dubkiewicz i Sebastian Chrząszcz.
Fot. Igor Morye / AG
Tragedia lotnicza z czerwca 2003 r. Po niej komisja uznała, że instruktor był za mało doświadczony, by markować awarię jednego z silników. Nie wykonał części czynności przed startem: nie przestawił zaworu paliwa prawego silnika na zasilanie ze zbiornika głównego. Zabrakło paliwa i Morava runęła na ziemię.
Samolot wystartował z lotniska w Przylepie pod Zieloną Górą o godz. 18.23. Dwie minuty później Morava spadła na ziemię i kompletnie się rozbiła. Piloci nie mieli szans. Siła uderzenia rozerwała im serca, płuca, zmiażdżyła kości czaszki.
Dubkiewicz starał się o licencję pilota samolotów wielosilnikowych. Zajęcia w pilotażu rozpoczął trzy dni wcześniej. Instruktorem był pilot Lech Marchelewski, prezes zielonogórskiego aeroklubu, jego zmiennikiem był drugi pilot Grupy Żelazny Sebastian Chrząszcz.
Według Państwowej Komisji Wypadków Lotniczych wypadek to błąd w metodyce szkolenia. Aeroklub nie powinien wyznaczyć do wykonania lotów szkolnych instruktora nie posiadającego wymaganego przepisami doświadczenia na tym samolocie.
Sprawa już raz została umorzona przez prokuraturę. Po zaskarżeniu tej decyzji zostało wznowione przez policję. Końca na razie nie widać.