Według Faktów
TVN Marcinkiewicz miał się znaleźć na liście rzekomo podsłuchiwanych polityków. Fakty zaznaczyły jednak, ze nazwisko byłego premiera nie wynika bezpośrednio z wyjaśnień Janusza Kaczmarka.
W rozmowie z radiem
TOK FM Marcinkiewicz całą sytuacją nie był ani zdziwiony, ani oburzony: - Żyję w świecie, nie w Polsce, ale w świecie, w którym wszyscy wszystkich podsłuchują. Podsłuchują służby gospodarcze, wywiadownie, podsłuchują się ludzie. Mnie to nie przeszkadza, ja z tym dobrze żyję. Nie wiem, czym mam być oburzony. Żyję w takim świecie od wielu, wielu lat, od kiedy przeczytałem "Rok 1984" Orwella - mówił Marcinkiewicz w TOK FM.
W TVN 24 rzecznik rządu
Jan Dziedziczak mówił: -
Kazimierz Marcinkiewicz nie jest, ani nie był podsłuchiwany. Nikt nie planował takich podsłuchów. Uzyskałem te informacje od samego premiera Jarosława Kaczyńskiego. Nie wiem skąd się biorą takie pogłoski, może ktoś chce wprowadzić chaos informacyjny.
Marcinkiewicz - polityk PiS - był premierem od października 2005 do lipca 2006 r. Obecnie jest dyrektorem wykonawczym w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju.
Giertych: Mamy nowe "Watergate" Wcześniej awanturę w Sejmie wywołał szef
LPR Roman Giertych, twierdząc, że z zeznań Janusza Kaczmarka może wynikać, że służby podsłuchiwały jego rozmowy m.in. z Andrzejem Lepperem. - Z podsłuchiwania koalicyjnych partnerów PiS czerpał wiedzę potrzebną do rozgrywek politycznych - mówił Giertych. - Jeśli to się potwierdzi, to pytam prokuratora generalnego, czy wydał zgodę na podsłuchiwanie kolegów rządowych? Do czego służyły mu te podsłuchy? Mamy nowe "Watergate", wydarzenie jakiego jeszcze w Polsce nie było - powiedział szef LPR.
Giertych żąda powołania komisji śledczej, która miałaby wyjaśnić te zarzuty. Jak dodał, PiS wykorzystało służby specjalne, które "dostało w swoje ręce" m.in. dzięki głosom LPR. - Wykorzystaliście je do tego, aby walczyć z nami - mówił lider LPR. Jak stwierdził, w Polsce nie da się prowadzić polityki bez używania telefonów komórkowych. - Jeśli prawdą jest to, że różne rozmowy polityczne były nagrywane i przekazywane do prokuratora generalnego (...), to praca polityczna mija się z celem i oznacza to naruszenie podstawowych praw obywatelskich - mówił Giertych dziennikarzom.
Więcej