Stanisław Łyżwiński uwolniony z... windy

mt
24.08.2007 , aktualizacja: 24.08.2007 16:44
A A A Drukuj
Po tym, gdy lekarze wyrazili zgodę na przesłuchanie Stanisława Łyżwińskiego w łódzkiej prokuraturze, policjanci próbowali wyprowadzić posła z gdańskiego szpitala bocznym wyjściem, aby uniknąć tłumu dziennikarzy. Skorzystali z windy towarowej, którą zamierzali zjechać do piwnicy i wyjść bocznymi drzwiami. Niestety, dźwig się zaciął.
To był niewiarygodny widok. Stanisław Łyżwiński uwięziony w szpitalnej windzie z policjantami udzielał wywiadów przez szparę w podłodze
Fot. Dominik Sadowski / AG
To był niewiarygodny widok. Stanisław Łyżwiński uwięziony w szpitalnej windzie z policjantami udzielał wywiadów przez szparę w podłodze
Stanisław Łyżwiński i policjanci stali w dusznej windzie ponad pół godziny. Nie pomagało szarpanie za drzwi. Żeby ruszyć windę trzeba było wezwać specjalistów i strażaków
Fot. Dominik Sadowski / AG
Stanisław Łyżwiński i policjanci stali w dusznej windzie ponad pół godziny. Nie pomagało szarpanie za drzwi. Żeby ruszyć windę trzeba było wezwać specjalistów i strażaków
POSŁUCHAJ
Zobacz materiał "Wydarzeń" Polsatu:



Winda zatrzymała się między poziomem zero a piwnicą. Zacięły się drzwi. Łyżwiński w garniturze i biało-czerwonym krawacie wraz z sześcioma policjantami i dwójką pracowników szpitala spędził wewnątrz pół godziny. Pracownicy techniczni szpitala bezskutecznie starali się uruchomić windę. Trzeba było czekać na przyjazd specjalnej ekipy.

W środku było bardzo gorąco. Łyżwiński co chwilę ocierał pot z czoła. Dzwoniły komórki. Przed windą kłębił się tłum dziennikarzy i fotoreporterów.

Po kilkunastu minutach udało się otworzyć pierwsze drzwi od dźwigu na poziomie zero. Stanisław Łyżwiński podszedł na chwilę do szpary w podłodze i zamienił kilka słów z dziennikarzami. Po 30 minutach przyjechała specjalna ekipa i udało się uwolnić Łyżwińskiego i towarzyszącą mu obstawę.

Po południu Łyżwiński został przewieziony do łódzkiej prokuratury. Śledczy chcą mu postawić siedem zarzutów w sprawie tzw. seksafery i przesłuchać go w charakterze podejrzanego.

Awarię spowodował ktoś z windy

Pracownicy techniczni szpitala przypuszczają, że awarię spowodowała jakaś osoba z wewnątrz windy, która za wcześnie szarpnęła za drzwi, zanim dźwig dojechała do piwnicy. Wówczas dźwig zablokował się.

Stanisław Łyżwiński i eskortujący go policjanci na sygnale odjechali z gdańskiego szpitala do Łodzi. Tam poseł zostanie przesłuchany przez prokuraturę.

Zdaniem biegłego, który przybył w piątek do gdańskiego szpitala, by zbadać Stanisława Łyżwińskiego, stan zdrowia posła jest dobry. - Czuje się pan Łyżwinski bardzo dobrze, jest w stanie dobrym, jest w karetce, jest pod zabezpieczeniem medycznym, także myślę, że nie będzie się nic działo. Więcej nie mogę powiedzieć - powiedział dziennikarzom biegły; poproszony o przedstawienie się, stwierdził tylko: "Jestem biegłym powołanym przez prokuraturę".

Podziel się