Publiczne egzekucje w Teheranie

Dwóch mężczyzn, skazanych na śmierć za zabójstwo irańskiego sędziego, zawisło w Teheranie na oczach tysięcy ludzi. Do podobnej egzekucji doszło dzień wcześniej, kiedy publicznie powieszono siedmiu przestępców. Wyrok wykonano na oczach tysięcy gapiów, także dzieci.
Majid Kavousifar i jego bratanek Hossein Kavousifar zostali powieszeni na 5-metrowych dźwigach pełniących rolę szubienicy. Egzekucji dokonano w tym samym miejscu, w którym zabójcy zastrzelili w sierpniu 2005 r. znanego sędziego Hassana Moghaddasa. Ich śmierci przyglądały się tysiące gapiów, w tym dzieci. Podczas egzekucji tłum wykrzykiwał "Bóg jest wielki", śmiał się i robił zdjęcia. Publikujemy kilka zdjęć z egzekucji. Dysponujemy też zdjęciami z samego momentu wieszania mężczyzn, ale są zbyt drastyczne, żeby je publikować.

Skazańcy zostali przeprowadzeni z gmachu sądu pod szubienice przez sześciu ubranych na czarno i noszących kominiarki policjantów. Aby dotrzeć na miejsce egzekucji policjanci musieli torować sobie drogę wśród rzeszy reporterów.

Na miejscu czekał już tłum gapiów. Kilka osób wspięło się na metalowe bramki, by móc lepiej zaobserwować scenę egzekucji. Zaczęli robić zdjęcia i filmy telefonami komórkowymi.

Zabójców wprowadzono na ciężarówki, na których zamontowane były dźwigi.

Na ich szyje założono jaskrawo niebieskie liny.

- Uwaga! Zaczynamy egzekucję. Prosimy zachować porządek i oddać cześć Mahometowi - rozległ się głos z głośników.

W chwilę później ten sam głos odczytał listę przewinień, których dopuścili się skazańcy.

Majid Kavousifar, inicjator morderstwa, nie wykazał skruchy. Dumnie prężył pierś, machał ręką i uśmiechał się do obserwującego go tłumu i bratanka, zapewne chcąc podtrzymać go na duchu. Próbował też rozmawiać z katem.

Jego wspólnik Hossein Kavousifar był cichy i nie okazywał emocji.

Kiedy nadeszła chwila egzekucji, kaci kopnięciem usunęli drewniane podnóżki spod stóp skazańców.

Majid Kavousifar zginął od razu. Hossein Kavousifar wił się przez kilka sekund zanim jego ciało zawisło bezwładnie na linie.

- Bóg jest wielki! - zakrzyknął tłum.

- Śmierć hipokrytom! Śmierć terrorystom! Śmierć Ameryce! - zagrzmiał głos z głośników.

Ciała skazanych jeszcze przez kilka minut wisiały na szubienicach. Potem zdjęto je i załadowano do karetki.

Rośnie liczba egzekucji

W tym roku w Iranie doszło już do 151 egzekucji. Większość z nich dokonano przez powieszenie, często na widoku publicznym. Rok wcześniej, według danych Amnesty International, zgładzono 177 osób. Stawia to Iran na drugim miejscu, po Chinach, jeśli chodzi o liczbę wykonywanych wyroków śmierci.

W Iranie karę śmierci stosuje się w przypadku: morderstwa, gwałtu, napaści z bronią w ręku, handlu narkotykami, sodomii, cudzołóstwa, prostytucji, szpiegostwa i zdrady stanu, bluźnierstwa i odstępstwa od wiary.

Prof. Danecki: Śmierć tam wszystkim spowszedniała

- Jeszcze niedawno i na nas takie fotografie nie zrobiłyby wrażenia. Pamiętam, jak w podręcznikach do historii można było obejrzeć zdjęcia z egzekucji zbrodniarzy skazanych w procesie norynberskim - powiedział portalowi Gazeta.pl prof. Janusz Danecki, szef Zakładu Arabistyki i Islamistyki na Uniwersytecie Warszawskim. - Publiczne egzekucje to problem nie tylko Iranu, ale całego Bliskiego Wschodu. Dla ludzi z tamtego obszaru kulturowego publiczne wieszanie przestępców to rzecz normalna. Jednak nie chodzi tu o inną kulturę, raczej o odmienną sytuację historyczną. Z powodu toczących się przez lata wojen - Iran całkiem niedawno zakończył wojnę z Irakiem - śmierć, która dokonuje się na oczach wszystkich - spowszedniała, jest czymś codziennym i normalnym.

Poza tym publiczne egzekucje są ostrzeżeniem wysyłanym przez władze do obywateli: jeśli popełnisz przestępstwo, może spotkać cię taka sama kara. I taki sposób myślenia nie jest odległy od naszego. W Polsce też część osób mówi o potrzebie przywrócenia kary śmierci. Czy zatem rzeczywiście jesteśmy tak odmienni?