Kaczyński w USA: Tarcza przesądzona

Taką niespodziewaną deklarację złożył po wczorajszych rozmowach w Białym Domu prezydent Lech Kaczyński.
Polscy dyplomaci tłumaczyli potem, że prezydent użył skrótu myślowego. I wcale nie chodziło mu o ogłoszenie - z tarasu hotelu w Waszyngtonie, a nie w polskim Sejmie - że Polska wyraża oficjalną zgodę na budowę bazy USA w naszym kraju.

Ich zdaniem negocjacje będą trwały jeszcze kilka miesięcy. Według naszych informacji niezakończone są nadal rozmowy m.in. na temat statusu wojsk USA, które miałyby stacjonować w Polsce.

Jednak według szefa polskich negocjatorów Witolda Waszczykowskiego rzeczywiście nastąpił wczoraj przełom. Podczas spotkania w Białym Domu Amerykanie zgodzili się spełnić polskie oczekiwania w sprawie gwarancji bezpieczeństwa w zamian za zgodę na budowę w naszym kraju bazy pocisków antyrakietowych.

Taka baza wraz z radarem w Czechach ma stanowić kluczowy element amerykańskiej tarczy chroniącej USA i Europę przed rakietami z Bliskiego Wschodu.

Co było w polskiej propozycji, którą wczoraj oficjalnie zaakceptowali Amerykanie?

•  Chcieliśmy wejść do grona absolutnie najbliższych sojuszników USA i nawiązać uprzywilejowane kontakty w sprawach bezpieczeństwa międzynarodowego, jakie Amerykanie utrzymują z Wielką Brytanią lub Izraelem.

•  Ścisła współpraca wywiadów obu krajów, zwłaszcza w sprawie Rosji.

•  Polska armia otrzyma zapewne nowoczesny sprzęt, w tym systemy antyrakietowe krótkiego zasięgu.

Jednak to, czy broń kupimy, wypożyczymy, czy dostaniemy w prezencie, pozostaje do ustalenia.

Wczoraj padły jedynie deklaracje. Konkretami zajmą się teraz eksperci.

Moskwa tu nie decyduje

- Tarcza będzie, bo ona sama w sobie jest dobra dla Polski - tłumaczył wczoraj prezydent Kaczyński na konferencji prasowej po rozmowie z George'em Bushem.

Do tej pory władze polskie oficjalnie wyrażały zainteresowanie negocjacjami z Amerykanami w sprawie budowy tarczy. Ponieważ negocjacje wciąż trwają, jednoznaczna deklaracja Kaczyńskiego wprawiła dziennikarzy w zdumienie.

Prezydenta od razu skrytykował wiceprzewodniczący PO Bronisław Komorowski. - Jeśli się mówi, że już się podjęło decyzję, o wiele trudniej będzie skutecznie negocjować - stwierdził w wypowiedzi dla PAP.

- Oczywiście, do ustalenia jest jeszcze mnóstwo szczegółów - zastrzegał wczoraj Kaczyński. - Lokalizacja bazy w Polsce jest już właściwie ustalona, ale jakie to miejsce, ogłosimy w najbliższym czasie, bo nie byłoby stosowne ogłaszać tego w czasie pobytu w USA. Trzeba też jeszcze dogadać rozmiary bazy, liczbę osób, które w niej będą mieszkały, relacje między amerykańskimi i polskimi żołnierzami.

Zdaniem min. Waszczykowskiego w przyjęciu przez Amerykanów polskiego stanowiska pomogły ostatnie wypowiedzi i posunięcia ze strony Moskwy. - Po wypowiedziach ministra Iwanowa (grożących nową zimną wojną) i wycofaniu się Rosji z układu CFE o siłach konwencjonalnych w Europie było nam o wiele łatwiej przekonać Amerykanów, że musimy rozmawiać nie tylko o bezpieczeństwie bazy w Polsce, ale także o bezpieczeństwie Polski.

Nieoficjalnie wiadomo, że Waszyngton nie zgadza się na zawarcie formalnego traktatu międzynarodowego o udzieleniu Polsce dodatkowych gwarancji bezpieczeństwa. - Myślę, że w dalszych rozmowach znajdziemy rozwiązanie satysfakcjonujące zarówno nas, jak i Amerykanów - mówił min. Waszczykowski.

Kaczyński stwierdził, że o rosyjskim sprzeciwie wobec budowy tarczy właściwie nie rozmawiał. I właśnie przyjęcie wcześniejszych polskich postulatów i niełączenie negocjacji ze stanowiskiem Rosji bardzo usatysfakcjonowało polską stronę. W minionych tygodniach pojawiały się obawy, że Waszyngton może zawrzeć w sprawie tarczy jakieś porozumienie z Moskwą ponad polskimi głowami.

Wizy i wpadka

Polska delegacja opuściła Biały Dom w tak doskonałych nastrojach, że jako swój znaczący sukces próbowała też przedstawić deklarację prezydenta Busha w sprawie zniesienia wiz dla Polaków podróżujących do USA.

- Mój przyjaciel powrócił do kwestii wiz, a ja go zapewniłem, że będę nadal pracował z Kongresem nad tym, by doprowadzić do zniesienia wiz dla Polaków - powiedział George Bush w czasie oświadczenia dla mediów w Gabinecie Owalnym.

Słowa "będę nadal współpracował w tej sprawie z Kongresem" to jednak w ustach Busha rutynowa formułka, którą słyszą od sześciu lat polscy przywódcy odwiedzający Biały Dom. Kongres zaś pracuje obecnie nad niekorzystną dla nas wersją nowych przepisów - wizy zniesiono by dla obywateli kilku krajów Europy Środkowej, ale nie Polski.

Wizyta Kaczyńskiego zaczęła się od małej wpadki, która mogła zmienić się w upokarzający polskiego prezydenta incydent - limuzyna z nim zajechała przed drzwi Białego Domu o 10 minut wcześniej niż przewidywał ustalony z Amerykanami harmonogram.

Bush jednak nie kazał polskiej delegacji czekać w poczekalni Białego Domu, a Kaczyński nie musiał zwalniać urzędnika, który odpowiada za wpadkę. Bush wyszedł szybko powitać polską delegację i zaprosił do wcześniejszego rozpoczęcia rozmów.

Potem nie omieszkał zażartować z tego, że Polską rządzą bracia bliźniacy. - Cieszę się, że polska gospodarka tak świetnie się rozwija - mówił Bush po rozmowie z Kaczyńskim. - Powiedziałem panu prezydentowi, że zawsze bardzo się cieszymy, gdy nasi sojusznicy tak dobrze sobie radzą. On zauważył, że akurat gospodarka to domena nie prezydenta, lecz premiera. A ja przypomniałem mu, że na szczęście z premierem całkiem dobrze się znają...