Wreszcie będą dobre drogi nad morze

Według raportu Najwyższej Izby Kontroli porty Gdańska i Gdyni na braku autostrady A1 tracą ok. 250 mln dol. rocznie


Spedytorom np. z południa Polski, Słowacji czy Czech opłaca się nadłożyć drogi, skorzystać z niemieckich autostrad i wysłać towary z portów w Hamburgu, Bremerhaven czy Rotterdamu, niż tracić czas na wąskiej i niebezpiecznej drodze krajowej nr 1, która jest dziś jedynym łącznikiem południa Polski z Trójmiastem.

W 2005 r. ruszyła budowa wyczekiwanej od lat autostrady A1. Na razie powstaje jej 90-kilometrowy odcinek z Gdańska do Grudziądza, ale rząd obiecuje, że cała droga - od morza po granicę z Czechami - będzie gotowa do 2010 r. Eksperci powątpiewają w tak szybką budowę niemal 600-kilometrowej autostrady, ale minister transportu Jerzy Polaczek zapewnia: - Opracowaliśmy realny harmonogram, na razie nie ma żadnych opóźnień, zdążymy.

A1 to nie wszystko, czego potrzebują porty Trójmiasta. Ciężarówki muszą bowiem jakoś dotrzeć z autostrady do portowych terminali. Dziś takich połączeń nie ma: tiry jadące do portu w Gdańsku przejeżdżają tuż obok zabytkowego centrum miasta, a te jadące do portu w Gdyni - przez gęsto zabudowane osiedla.

Planiści rozwiązali ten problem już przed laty - powstały projekty dróg, które omijały centra miast i gęsto zabudowane osiedla. Problemem były pieniądze, bo w przypadku każdego z portów zapewnienie dobrego dojazdu oznaczało wydatek kilkuset milionów złotych.

Z pomocą przyszła UE, która wspiera transport morski, bo jest bardziej ekologiczny niż drogowy. Dzięki środkom z Sektorowego Programu Operacyjnego "Transport" w 2006 r. rozpoczęła się budowa drogi, która zapewni komfortowy dojazd do gdyńskiego portu. Ten trzyipółkilometrowy odcinek połączy istniejącą obwodnicę Trójmiasta (która przechodzić będzie w autostradę A1) z budowaną etapami już od czasów Edwarda Gierka dwujezdniową Estakadą Kwiatkowskiego, która stanowi dojazd do portu, stoczni i bazy Marynarki Wojennej.

- Budowa drogi kosztuje 240 mln zł. 180 mln zł pochodzi z funduszy unijnych, resztę pieniędzy wykłada Gdynia - mówi wiceprezydent Gdyni Marek Stępa.

Budowa jest tak droga (prawie 70 mln zł za kilometr!), bo z uwagi na wzgórza morenowe znaczny fragment tej drogi musi przebiegać po wysokim wiadukcie. Jeśli drogowcy zdążą na czas, pierwsze auta pojadą nową trasą wiosną 2008 r.

W Gdańsku odpowiednikiem gdyńskiej Estakady Kwiatkowskiego będzie Trasa Sucharskiego, która także połączy port z autostradą A1. Projekt tej drogi zakłada budowę pierwszego w Polsce podwodnego tunelu samochodowego pod kanałem portowym (długość - 800 m). Most w tym miejscu był wykluczony, bo - nawet jeśli byłby zwodzony - ograniczałby duży ruch statków do portu i stoczni.

Gotowa jest już technologia budowy tunelu - najpierw w kanale portowym zatopione będą betonowe segmenty, potem połączenia pomiędzy "sekcjami" uszczelniane przez nurków. Po zakończeniu całego montażu z tunelu wypompuje się wodę.

Właśnie z powodu drogiej budowy tunelu cała Trasa Sucharskiego razem z ośmiokilometrowym odcinkiem jezdni i kilkoma bezkolizyjnymi węzłami ma kosztować ok. 1,2 mld zł. Wiadomo już, że dwie trzecie tej sumy pokryją na spółkę Unia Europejska i miasto Gdańsk. Gwarancją na to jest wpisanie projektu do listy indykatywnej rządowego Programu Operacyjnego "Infrastruktura i Środowisko".

Problem w tym, że na razie w programie rządowym zapisano na ten cel tylko 200 mln euro. Skąd wziąć resztę? - Pracujemy nad zwiększeniem dofinansowania unijnego. Jeśli się nie uda, będziemy musieli "odchudzić" projekt, rezygnując na razie z bezkolizyjnych węzłów - mówi wiceprezydent Gdańska Marcin Szpak.

Tej portowej inwestycji sprzyja także... Euro 2012. Nowa droga umożliwi nie tylko dojazd do portów, ale także do stadionu Baltic Arena w Gdańsku, na którym rozgrywane będą mecze mistrzostw. - Dlatego musimy się spieszyć, by inwestycja była gotowa do 2011 r. - mówi Szpak. Budowa gdańskiej drogi i tunelu powinna rozpocząć się pod koniec 2008 r.