Marek Citko zakończył karierę

Jeden z najbardziej utalentowanych polskich piłkarzy lat 90., bohater meczu z Anglią na Wembley z jesieni 1996 r., rozwiązał za porozumieniem stron ważny jeszcze przez rok kontrakt z drugoligową Polonią Warszawa.
- Postanowiłem zakończyć swoją przygodę z piłką. Jeżeli Polonia awansowałaby do ekstraklasy, pewnie grałbym dalej. W II lidze jest kopanina, a nie gra, a ja chcę się piłką cieszyć, a nie męczyć - powiedział "Gazecie" Citko. - Miałem propozycję, o dziwo nawet z zagranicy i z polskiej I ligi. Chciałem jednak pozostać w Warszawie. Moja rodzina już dość się nacierpiała z powodu ciągłych wyjazdów.

Pochodzący z Białegostoku Citko grał w swojej karierze we Włókniarzu Białystok, Jagiellonii Białystok, Widzewie Łódź, Legii Warszawa, Dyskobolii Grodzisk Wlkp., izraelskim Hapoel Beer-Sheva, szwajcarskim FC Aarau, Cracovii i Polonii. Dwukrotnie w barwach Widzewa zdobywał mistrzostwo Polski. Z tą drużyną grał w Lidze Mistrzów i zasłynął bramką strzeloną Jose Francisco Molinie z Atletico Madryt prawie z połowy boiska.

W 1996 r. został wybrany w plebiscycie TVP na sportowca roku, wyprzedzając wszystkich medalistów igrzysk olimpijskich z Atlanty. Kilka miesięcy wcześniej strzelił gola Anglikom na Wembley. Z Widzewa miał odejść do Blackburn Rovers za rekordową sumę 4 mln funtów. Wstrzymał się z transferem. Potem z powodu ciężkiej kontuzji ścięgna Achillesa nie miał szans na wyjazd do Anglii. Do dawnej formy już nie wrócił.

- Niczego nie żałuję, również tego, że nie poszedłem do Blackburn. Nie patrzę wstecz. Mam wspaniałą rodzinę. Teraz zostanę menedżerem sportowym, być może już we wrześniu zdobędę licencję - powiedział nam Citko.