"GP": Leki z Chin tańsze, więc zastąpią polskie

Ponad 2 tys. polskich preparatów za półtora roku zniknie z aptek, bo koszty ich nowej rejestracji są zbyt wysokie - podaje "Gazeta Prawna". Według dziennika polskie fabryki za sprostanie wymogom Unii zapłacą co najmniej 500 mln zł, dlatego leki mogą zdrożeć. Ministerstwo Zdrowia rezygnuje z preferencji dla krajowych firm i wpuści na rynek zagraniczne zamienniki
Według gazety prezes Urzędu Rejestracji Leków i dyrektor Biura Polityki Lekowej Ministerstwa Zdrowia od kilku dni rozmawiają w Chinach o możliwości handlu lekami. Biorąc pod uwagę ekspansywność chińskiej gospodarki i obecny bilans handlowy w grę wchodzi jednak raczej rozwój importu do Polski niż wzrost eksportu krajowych zakładów farmaceutycznych.

Paweł Trzciński, rzecznik Ministerstwa Zdrowia powiedział "GP", że ta podróż może mieć bardzo ważne konsekwencje dla polskiego rynku. Może się na nim pojawić wiele tanich leków produkowanych w Chinach. Chiny są potentatem w produkcji leków generycznych - mówi.

Polskie firmy farmaceutyczne zapowiadają, że wycofają ze sprzedaży co najmniej 2 tys. dostępnych dziś produktów. Zdaniem Cezarego Śledziewskiego, prezesa Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, który zrzesza krajowych wytwórców, pierwsze leki zaczną znikać z rynku już pod koniec tego roku, ale brak wielu leków będzie najbardziej odczuwalny na początku 2009 roku.

Jak pisze "Gazeta Prawna" producenci zdecydowali, że w przypadku wielu preparatów nie opłaca im się przeprowadzać procedury harmonizacyjnej (ponownej rejestracji zgodnej z wymogami UE), do czego Polska zobowiązała się w Traktacie Akcesyjnym przystępując do Unii Europejskiej.

- Według informacji z firm farmaceutycznych z aptek zostanie wycofanych 2-2,5 tys. pozycji różnych polskich leków z 5 tys. obecnie sprzedawanych. Niektóre jeszcze przed 2009 rokiem, bo mija czas ich dopuszczenia do obrotu i firma nie stara się o przedłużenie - mówi Cezary Śledziewski.

- Średni koszt ponownej rejestracji to około 200-300 tys. zł. Pełna procedura, czyli wykonanie wielu drogich badań, to wydatek rzędu 500 tys. zł dla każdego leku chemicznego - wylicza prezes Śledziewski. Producenci rezygnują więc z tych leków, których roczna sprzedaż jest niższa niż koszty ich harmonizacji. Unijne wymogi najbardziej zagrażają małym firmom, którym trudno udźwignąć takie koszty. Jednak leki wycofują nawet producenci, za którymi stoi silny kapitał zagraniczny.

Cezary Śledziewski ostrzega, że braki w lekach doprowadzą do wzrostu cen.- Polski przemysł nie może mieć taryfy ulgowej. Jestem przekonany, że dziura zostanie załatana. I nie obawiam się, że zagraniczne leki będą droższe, bo firmy konkurują o rynek przede wszystkim ceną - dodaje.

Cytowana przez "GP" Paulina Kieszkowska, partner w Baker & McKenzie Gruszczyński and Partners nie sądzi, by po 2008 roku Ministerstwo Zdrowia zdecydowało się usuwać leki, nawet jeśli nie zdążą z ponowną rejestracją. - Jednak jeśli pozostaną na rynku, Polska może zostać pozwana przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości. - uważa.

Według "GP" na polskim rynku zarejestrowanych jest dziś ponad 12 tys. preparatów, w tym 5 tys. to leki chemiczne wytwarzane w Polsce, a reszta - preparaty ziołowe i leki z importu, najczęściej rejestrowane w oparciu o europejską procedurę centralną. Na refundację leków (dopłata z budżetu do zakupu leku) NFZ ma wydać w tym roku 6 mld zł, czyli 20 proc. wszystkich środków na leczenie.