Saturatory wracają?

Jeszcze tego lata na ulicy można będzie się napić wody czystej lub z sokiem. Jeśli zgodzą się na to radni.
Dla tych, którzy nie pamiętają, przypomnienie: saturator to mały bar na kółkach, stały takie na ulicach w czasach PRL. Można było się napić z saturatora wody sodowej lub wody sodowej z sokiem.

Urządzenie obsługiwał zwykle pracownik w białym fartuchu. Do szklanki z grubego szkła nalewał z kraniku sok, potem dolewał wodę i podawał spragnionemu. Szklanki były dwie, trzy. Po wypiciu obsługujący odwracał szklankę do góry dnem na blacie wózka, naciskał guzik i przez coś w rodzaju odwróconego prysznica woda pod ciśnieniem opłukiwała szklanki.

Po takim zabiegu barman znów napełniał szklankę wodą sodową i podawał następnemu klientowi. Skuteczność takiego mycia szklanek była wątpliwa, w niektórych rejonach woda z saturatora była powszechnie nazywana gruźliczanką.

Z propozycją przywrócenia saturatorów zwróciła się do urzędu miasta jedna z łódzkich firm. Miasto się zgodziło, ale pod warunkiem że będą przestrzegane zasady higieny, m.in. używane wyłącznie jednorazowe kubki, a na saturatorach znajdzie się herb Łodzi.

Zgodę na sprzedaż wody z saturatorów muszą jeszcze wyrazić łódzcy radni w specjalnej uchwale.