Abp Życiński krytykuje Annę Walentynowicz

?Język obcy środowiskom chrześcijańskim? - to komentarz metropolity lubelskiego abp Józefa Życińskiego do słów Anny Walentynowicz.
Walentynowicz powiedziała, że Lech Wałęsa "powinien być oskalpowany, a nie przeproszony". Według lubelskiego metropolity zachowanie Walentynowicz jest niedopuszczalne.

- To mówienie obcym językiem. Walentynowicz występuje w roli ostatniego Mohikanina cywilizacji nienawiści - stwierdził abp Życiński w poniedziałek w czasie mszy świętej w byłym obozie koncentracyjnym na Majdanku.

Słowa Walentynowicz są reakcją na ujawnienie przez pierwszego przywódcę "Solidarności" i byłego prezydenta swojej teczki z IPN. Wałęsa powiedział, że po przeczytaniu tych dokumentów ci, którzy sugerowali, że był agentem SB i "zdrajcą" (tak twierdzą Anna Walentynowicz, Andrzej Gwiazda i Krzysztof Wyszkowski), powinni go przeprosić.

- Pocieszam się, że wczorajsza wypowiedź była wyrazem odreagowywania pewnych sytuacji a nie tego, że ktoś chciał oskalpować Lecha Wałęsę - stwierdził abp Życiński.

Metropolita dodał, że chrześcijańską reakcją byłoby wspólne uczestnictwo Wałęsy i Walentynowicz we mszy świętej. - Mogliby szczerze podać sobie ręce przekazując znak pokoju. To byłaby tradycja tej solidarności, która gromadziła nas wtedy, kiedy rodził się ruch - uważa arcybiskup.

Czy arcybiskup powinien włączać się w spory Wałęsy z Walentynowicz?