Prezydent USA będzie w piątek w Helu

Protesty antyglobalistów i nadzwyczajne środki bezpieczeństwa będą towarzyszyć wizycie prezydenta Stanów Zjednoczonych w Helu. George W. Bush spotka się z prezydentem Lechem Kaczyńskim w sprawie umieszczenia w Polsce elementów tarczy antyrakietowej.
Prezydent USA przyleci do Gdańska z niemieckiego Rostocku. Po konferencji prasowej na lotnisku im. Lecha Wałęsy pojedzie do Helu. Bushowie spędzą na Wybrzeżu trzy godziny, nad ich bezpieczeństwem będą czuwać dwa tysiące policjantów, setki funkcjonariuszy innych służb (BOR, Straży Granicznej, Żandarmerii Wojskowej), żołnierze Marynarki Wojennej i co najmniej kilkuset agentów amerykańskich. Od tygodnia pracownicy amerykańskiej ambasady i ich goście mają do wyłącznej dyspozycji Hotel Nadmorski w Gdyni, który stał się centrum dowodzenia przygotowaniami do wizyty. Także teren wokół hotelu został zamknięty.

Do Helu prezydent Bush doleci śmigłowcem Marine One, który jest helikopterowym odpowiednikiem samolotu amerykańskich prezydentów - Air Force One. Na płycie gdańskiego lotniska stoją już dwa takie śmigłowce. Od kilku dni trwa wzmożony ruch nad miastem. Dostarczono już m.in. sprzęt do obsługi prezydenckiego samolotu oraz reflektory wraz z generatorami prądu.

Lot z Gdańska do Helu będzie chroniony z lądu - przez agentów w samochodach i z powietrza - przez trzy wojskowe śmigłowce osłony - Sikorsky MH-35. Na miejscu od strony Bałtyku bezpieczeństwo zapewni Marynarka Wojenna.

To trzecia wizyta prezydenta Busha w Polsce. Jego ojciec, także jako amerykański prezydent, odwiedził Gdańsk w 1989 r. i spotkał się wtedy z Lechem Wałęsą. Powołując się na nieoficjalne informacje, "Dziennik" napisał, że mimo prośby gości kancelaria polskiego prezydenta nie zgodziła się na spotkanie Busha z Wałęsą. Starań tych nie potwierdziła jednak ani strona amerykańska, ani polska.

Sam Wałęsa powiedział nam we wtorek, że jego otoczenie "meldowało mu o zamiarach Amerykanów". - Były sygnały, a później dowiedziałem się, że kancelaria prezydenta RP nie zezwoliła na to. Będę jednak w piątek w domu i jeśli Bush zechce się spotkać, to jestem gotowy - mówi Wałęsa.

To niejedyny dyplomatyczny kłopot. Burmistrz Helu Mirosław Wądołowski napisze list do Białego Domu, który w komunikacie o europejskiej wizycie Busha błędnie napisał, że prezydent odwiedza sąsiednią Juratę, a nie jego gminę.

- Powinni wiedzieć, gdzie wysyłają swojego prezydenta - oburza się Wądołowski. - Podejrzewam, że zostali wprowadzeni w błąd przez kancelarię naszego prezydenta, która mimo moich monitów usilnie twierdzi, iż ośrodek znajduje się w Juracie.

W czasie wizyty Busha protesty pod ośrodkiem w Helu zapowiadają antyglobaliści. Przyjadą tam z transparentami z napisem "Welcome to hell" (witamy w piekle). - Ponad stu a może nawet pięciuset działaczy antywojennych będzie manifestowało przed ośrodkiem prezydenckim - zapowiada Filip Ilkowski z organizacji Inicjatywa Stop Wojnie. - Przeciwko umieszczeniu tarczy chcemy demonstrować pokojowo, ale jeśli władze będą nam to utrudniać, to wtedy różne rzeczy mogą się wydarzyć.

- Jesteśmy przygotowani na wystąpienia antyglobalistów, mamy nadzieję, że przebiegną pokojowo - mówi Jan Kościuk, rzecznik prasowy pomorskiej policji. - Gdyby doszło do zakłócenia porządku publicznego, to nasza reakcja będzie zdecydowana.

Policja zaleca kierowcom, aby w piątek po południu nie jeździli po Trójmieście. Drogi mają być zamykane, aby kolumny pojazdów uprzywilejowanych mogły szybko poruszać się między lotniskiem, Hotelem Nadmorskim w Gdyni a Helem. Największych utrudnień można spodziewać się w Helu i okolicach lotniska w Rębiechowie.