Sielatycki wygrał z Giertychem

Mirosław Sielatycki, wyrzucony z pracy przez Romana Giertycha szef Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli, padł ofiarą dyskryminacji ze względu na poglądy - orzekł wczoraj warszawski sąd pracy.
Minister Giertych wyrzucił Sielatyckiego rok temu za wydanie poradnika Rady Europy "Kompas - Edukacja o prawach człowieka w pracy z młodzieżą". Zawierał on m.in. scenariusz lekcji o tolerancji wobec homoseksualizmu. Giertych uznał, że to promocja homoseksualizmu, i książki zakazał.

Sielatycki odwołał się do sądu. Zażądał odszkodowania za bezprawne zwolnienie i zadośćuczynienia za dyskryminację ze względu na poglądy. I wygrał.

Sąd nie oceniał słuszności poglądów Giertycha czy Sielatyckiego. Uznał natomiast, że spór dotyczył poglądów. Czy ucząc w szkole o prawach człowieka, przedstawiać je uczniom w całości, jak chciał Sielatycki, czy wybiórczo, jak uważał Giertych. Przypomniał przy tym wypowiedź Giertycha z jednego z posiedzeń sejmowej komisji edukacji, że "na temat pewnych praw człowieka dyskusji po prostu nie będzie".

- W tej sprawie naruszono zasadę równego traktowania, ponieważ podstawą zwolnienia była tylko inna ocena, jak należy realizować wizję edukacji - uzasadniała wyrok sędzia Ewa Dmitruk. Podkreśliła też, że Sielatycki został wyrzucony na mocy przepisu, który pozwala zrobić to w sytuacjach nagłych. Tymczasem nagła sytuacja nie miała miejsca. Zatem zwolnienie było bezprawne.

I za to zasądziła od CODN na rzecz Sielatyckiego 3 tys. zł. Natomiast za krzywdę, jaka byłą dyskryminacja, zasądziła zadośćuczynienie wysokości 16 tys. zł - dokładnie tyle, ile żądał Sielatycki

- To chyba pierwszy proces o dyskryminację z powodu poglądów. Ten wyrok ma wielkie znaczenie moralne dla wielu pracowników CODN, którzy albo też stracili pracę, albo zanegowano dorobek ich życia oparty na przekonaniu, że edukacja nie może być podporządkowana jednej ideologii - skomentował dr Adam Bodnar, szef Programu Spraw Precedensowych Fundacji Helsińskiej. Fundacja znalazła Sielatyckiemu adwokata Macieja Ślusarka, który bezinteresownie reprezentował go przed sądem.

Mirosław Sielatycki: - Wczoraj wygrał teletubiś, bo nie będą go już "lustrować", a dzisiaj ja. Sąd pokazał, że nie można wykluczać ze społeczeństwa żadnej grupy, a szerzenie nienawiści, które uprawia minister Giertych, to fatalny pomysł. I że podpisanie konwencji praw człowieka zobowiązuje państwo do jej przestrzegania. Sąd przyznał również, że jest miejsce w szkole na dyskusję o różnorodności.