Śledztwo ws. Blidy przeniesione z Gliwic do Łodzi

wys, mar, PAP
2007-04-28 , aktualizacja: 28.04.2007 00:00
A A A Drukuj
Śledztwo w sprawie okoliczności śmierci Barbary Blidy zostało przekazane z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach do Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi - zdecydował minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Minister podjął decyzję o przeniesieniu śledztwa, aby wyeliminować ewentualne podejrzenia co do braku obiektywizmu śląskich prokuratorów.

Fot. Grzegorz Celejewski / AG
Rzecznik gliwickiej prokuratury, prok. Michał Szułczyński powiedział, że gliwiccy prokuratorzy przeprowadzili w tej sprawie "niecierpiące zwłoki" czynności, związane z zabezpieczeniem dowodów, których z oczywistych względów nie mogła wykonać Prokuratura Okręgowa w Katowicach (która prowadzi postępowanie przygotowawcze w sprawie, w związku z którą zostało wydane zarządzenie o zatrzymaniu Barbary Blidy - red.). Od godziny 10.00 rano w sobotę prokuratorzy z łódzkiej prokuratury okręgowej zapoznają się z aktami sprawy. Decyzja o przeniesieniu sprawy zapadła - według rzecznika - w piątek po południu.

Relacje funkcjonariuszy ABW i Henryka Blidy różnią się

Blida śmiertelnie postrzeliła się w minioną środę w swoim domu w Siemianowicach Śląskich, kiedy funkcjonariusze ABW przyszli zatrzymać ją i przeszukać mieszkanie w ramach śledztwa dotyczącego korupcji w handlu węglem.

Prokuratura Okręgowa w Gliwicach od chwili rozpoczęcia śledztwa nie udzielała żadnych informacji na jego temat.

Z nieoficjalnych informacji, potwierdzonych m.in. przez pełnomocnika męża i syna zmarłej, wśród świadków prokuratorzy przesłuchali m.in. funkcjonariuszy ABW, którzy byli w domu Blidy oraz konfrontowali ich z mężem byłej posłanki, Henrykiem. Ich relacje częściowo się różnią, głównie w tym, gdzie w chwili strzału przebywała funkcjonariuszka ABW - w łazience, z której korzystała Blida, czy poza nią.

Zabezpieczono też dowody na miejscu zdarzenia, m.in. broń. Przeprowadzono sekcję zwłok, która potwierdziła, że Blida zginęła od jednego strzału oraz wykluczyła udział w tym zdarzeniu osób trzecich. Nie stwierdzono też żadnych śladów szamotaniny.

Będzie postępowanie dyscyplinarne wobec funkcjonariuszy

Oprócz prokuratorskiego śledztwa, w tej sprawie będzie również wszczęte postępowanie dyscyplinarne wobec sześciorga funkcjonariuszy ABW, zajmujących się sprawą Barbary Blidy. Jak mówił w piątek koordynator służb specjalnych Zbigniew Wassermann, nie dopełnili oni swych obowiązków. Na razie nie ma informacji, aby takie zarzuty mieli usłyszeć także w śledztwie prokuratorskim.

Postępowania dyscyplinarne obejmą wiceszefa delegatury ABW w Katowicach, naczelnika jej wydziału postępowania karnego, trójkę funkcjonariuszy, którzy weszli do domu Blidy oraz oficera odpowiedzialnego za plan całej akcji. Według Wassermanna, w grę wobec nich może też wchodzić odpowiedzialność karna.

Wassermann przyznał w piątek, że sytuacja podczas interwencji ABW w domu Blidy "wymknęła się spod kontroli", a funkcjonariusze nie postępowali zgodnie z instrukcją wewnętrzną ABW, która reguluje, jak w przypadku zatrzymania i przeszukania powinni się zachowywać.

Podziel się