?Oto jest dzień, który dał nam Pan?, ?Przemek, Przemek wicepremier?, ?Przemek Gosiewski naszym przyjacielem jest?, ?Sto lat? i ?Niech nam żyje Świętokrzyskie? - takimi przyśpiewkami politycy PiS świętowali w hotelu poselskim awans Przemysława Gosiewskiego na wicepremiera. O nocnej zabawie pisze ?Wprost?
Fot. Paweł Małecki / AG
Przemysław Gosiewski
Fot. Paweł Małecki / AG
Jacek Włosowicz
Impreza była tak huczna, że polityków Prawa i Sprawiedliwości musiała uciszać straż marszałkowska, którą wezwał poseł Tadeusz Aziewicz (PO).
- Około pierwszej w nocy usłyszałem straszny hałas dochodzący z pokoju obok. Zadzwoniłem po straż, ale nic nie pomogło. Później wzywałem ich jeszcze raz, ale też niewiele się zmieniło. Cicho zrobiło się dopiero ok. trzeciej nad ranem - opowiada polityk Platformy. Z ustaleń "Wprost" wynika, że politycy PiS zlekceważyli prośby sejmowych strażników.
Kto tak hucznie świętował awans swojego partyjnego kolegi? - Nie byłem tam z nimi, więc nie mam stuprocentowej pewności, ale widziałem, jak pod pokojem, z którego dochodziły hałasy, kręcili się wicemarszałek Senatu Krzysztof Putra, szef klubu parlamentarnego PiS Marek Kuchciński i minister skarbu Wojciech Jasiński - mówi nam jeden z posłów LPR, który, podobnie jak Aziewicz, nie mógł spać wczoraj w nocy. Nie jest jednak pewien, czy w balandze brał udział sam Przemysław Gosiewski. - Wydaje mi się, że słyszałem jego głos, ale mogę się mylić - zastanawia się.
Jak pisze dziennikarz "Wprost" Michał Krzymowski, gospodarzem imprezy był najprawdopodobniej kielecki senator PiS Jacek Włosowicz. Gazecie nie udało się z nim skontakotować.