Zabójca z Virginia Tech leczył się na depresję

Amerykańskie media informują, ze sprawca masakry na Uniwersytecie Virginia Tech leczył się na depresję. Policja ujawniła wczoraj jego nazwisko. Zabójcą był 23 letni koreańczyk Cho Seung-Hui (czo sung-łi), który mieszkał w USA od 1992 roku. Jego koledzy i nauczyciele określają go mianem samotnika z problemami.
USA zmienią przepisy ws. posiadania broni? - czytaj

Cho studiował na Uniwersytecie Wirginia Tech anglistykę. Mieszkał w tutejszym akademiku. W ramach zajęć szkolnych napisał dwie sztuki teatralne. W jednej opisywał walkę młodego chłopaka ze swoim ojczymem, w której jeden rzucał młotkami a drugi atakował piłą łańcuchową. W drugiej sztuce uczniowie fantazjowali na temat zamordowania swego nauczyciela.

Po przeczytaniu prac Cho jego nauczycielka skerowała go na konsultacje psychologiczne. Amerykańskie media informują, ze leczył się na depresję.

Tymczasem policja zdementowała informacje, że Koreańczyk pozostawił list pożegnalny. W jego pokoju znaleziono jednak wiele tekstów, w których ostro krytykował "bogate dzieciaki" i atakował religię.

Dziennik "Washington Post" napisał, że podczas strzelaniny Cho miał na ramieniu wypisane czerwonym atramentem "Ismail Ax". Prowadzący śledztwo nie mają pojęcia co oznaczają te słowa. Ani policja ani władze uczelni nie chcą się wypowiadać na temat motywu zbrodni.

Kimisja zbada czy władze uczelni reagowały właściwie

Gubernator stanu Wirginia Tim Kaine powoła niezależną komisję, która zbada czy władze Uniwersytetu Wirginia Tech właściwie reagowały na wydarzenia podczas przedwczorajszej masakry. Na uniwersytecie w Blacksburgu zginęły 32 osoby. Wielu studentów i ich rodziców twierdzi, że już po pierwszej strzelaninie uczelnia powinna była zostać zamknięta.

Pierwsze dwie osoby 23 letni Cho Seung-Hui (czo-sung-łi) zabił około 7:15. Jednak dopiero o 9:26 do studentów i pracowników uczelni rozesłano e-maile z informacją, że policja prowadzi dochodzenie w sprawie strzelaniny i apelem o zachowanie ostrożności.

Część nauczycieli akademickich jest zdania że już po pierwszym incydencie należało odwołać wykłady. Wiadomo było, że zabójca przebywa na wolności. Prezydent Wirginia Tech tłumaczy, że pierwszą strzelaninę potraktowano jako odosobniony incydent. Przedstawiciele uczelni podkreślają, że mieli podstawy do takich przypuszczeń ale dla dobra śledztwa nie mogą przedstawić w tej chwili publicznie swoich wyjaśnień. Część studentów broni władz uniwersytetu. Mówią że nikt nie mógł przewidzieć tak dramatycznego rozwoju wydarzeń.

Wirginia Tech ma własny oddział policji. Pracuje w nim 55 oficerów. Mają takie same uprawnienia i taką samą władzę jak policja lokalna. Podobne zasady obowiązują na wszystkich dużych uczelniach w USA.