Student z Chin strzelał, bo zdradziła go dziewczyna?

Władze podejrzewają, że szaleńcem, który zabił 32 osoby na uczelni w Virginii był student z Chin, który w ubiegłym roku przyjechał do USA na studia - podaje serwis "Chicago Sun Times". Policja na razie nie ujawnia szczegółów dotyczących sprawcy. Pojawiły się doniesienia, że mężczyzna zabijał, bo przyłapał swoją dziewczynę na zdradzie.
Przebieg tragedii - przeczytaj relację korespondenta z USA

Nagrany komórką atak zamachowca na uczelni w USA (CNN):



24-latek przyjechał do USA z Szanghaju ze studencką wizą, nie był powiązany z żadnymi organizacjami terrorystycznymi - podaje gazeta.

Policja uważa, że to on był sprawcą trzech fałszywych alarmów bombowych na terenie campusu w ubiegłym tygodniu.

Nie wiadomo, czy szaleniec studiował w Blacksburg, ale wszystko wskazuje że tak. Znał bowiem doskonale rozkład budynków kampusu Virginia Tech.

Zdrada przyczyną masakry?

Największą niewiadomą pozostają motywy szaleńca. Pojawiły się doniesienia, że mężczyzna zabijał, bo przyłapał swoją dziewczynę na zdradzie. Informacja ta nie została jednak oficjalnie potwierdzona.

Dzisiejszy "Washington Post" pisze, że "kłótnia miłosna" mogła być przyczyną pierwszych zbrodni na dwie godziny przed masakrą. W akademiku zginęła młoda dziewczyna i pracownik placówki. Według rozmówców gazety z policji z dziewczyną miał zginąć jej chłopak. Nie było go jednak w akademiku. Policja skoncentrowała się na początku na poszukiwaniu właśnie jego. Zatrzymano go tuż przed drugą strzelaniną w kampusie. Został przesłuchany i zwolniony po tym, jak do policji dotarły informacje o dalszych wydarzeniach na uczelni. Być może morderca udał się na poszukiwanie chłopaka dziewczyny do budynków uniwersyteckich i nie mogąc go znaleźć rozpoczął masakrę.

Policja zapewnia, że nikt nie został aresztowany i że nie są prowadzone poszukiwania potencjalnego drugiego sprawcy.