Niepełnosprawnych nie obsługujemy!

dan
2007-04-04 , aktualizacja: 04.04.2007 00:00
A A A Drukuj
Są miejsca, do których osoby niepełnosprawne nie powinny przychodzić. To właśnie jedno z nich - usłyszała niepełnosprawna poznanianka, kiedy chciała się zabawić w sobotni wieczór w klubie Alibi
Pani Anita jest niepełnosprawna, porusza się na wózku inwalidzkim, ale mniejsze odległości potrafi pokonywać samodzielnie. Kilka tygodni temu poszła z koleżankami do poznańskiego klubu Alibi, gdzie chciała miło spędzić wieczór. Kobiety znalazły wolne miejsce, pani Anita usiadła na krześle, a wózek inwalidzki postawiła z boku, tak by nie przeszkadzał innym klientom ani obsłudze. - W pewnym momencie do stolika podeszła pracownica klubu i powiedziała, że Alibi to nie jest miejsce dla osób niepełnosprawnych - opowiada nam pani Anita. - Odpowiedziałam na to, że przecież wózek został zwinięty i jest w miejscu, gdzie nie powinien nikomu zawadzać, więc nie rozumiem, o co jej chodzi, ale pracownicy knajpy to nie przekonało - dodaje. Jak relacjonuje nasza Czytelniczka, pani z obsługi opryskliwym tonem pouczyła ją, że wózek przeszkadza wszędzie i dała do zrozumienia, że najlepiej zrobi, jak opuści klub. - Oniemiała wzięłam więc swoje rzeczy i razem z przyjaciółkami wyszłam z tego lokalu - mówi pani Anita.

Co na to Roman Korcz, zarządca klubu Alibi? - Przyznaję, że mogła zdarzyć się taka sytuacja, choć nie sądzę, by nasza obsługa była opryskliwa wobec pani Anity - mówi. - Mamy stolik dla niepełnosprawnych zaraz przy wejściu, ale jak już siedzą przy nim inni ludzie, to przecież nie będę ich wyganiał z tego powodu, że ktoś na wózku przyjechał. Równość musi być przede wszystkim, panie redaktorze - tłumaczy zarządca. Jego zdaniem, ludzie na wózkach inwalidzkich kompletnie zablokowaliby drożność lokalu. Korcz: - Musimy dbać o wszystkich klientów. To tak jak z parkingami: nie wszystkie miejsca są dla niepełnosprawnych, tylko kilka, prawda?

Jednak to nie przekonuje pani Anity: - To jedyne tego typu miejsce w Poznaniu, gdzie spotkałam się z tak bezczelnym i otwartym przejawem nietolerancji i dyskryminacji - mówi rozżalona. Ale optymizm jej nie opuszcza: - Na szczęście Poznań staje się miastem coraz bardziej dostosowanym do potrzeb osób niepełnosprawnych. Te zmiany w większości dotyczą też mentalności. Szkoda, że nie w klubie Alibi.

Tu nie jest OK

W ubiegłym roku zainicjowaliśmy akcję "Tutaj jest OK" - sprawdzaliśmy, czy poznańskie lokale są przyjazne dla osób niepełnosprawnych. Niestety, przypadek pani Anity pokazuje, że wciąż w naszym mieście istnieją miejsca "bardzo dalekie od OK", a najtrudniejsze do pokonania dla niepełnosprawnych nie są bariery architektoniczne, ale blokady mentalne w umysłach niektórych poznańskich restauratorów. Przypadek, który opisujemy, jest szokujący: oto dla właścicieli knajpy w centrum całkiem dużego, europejskiego miasta istnieją klienci "normalni", którzy mają prawo do zabawy, i ci, którzy swym "nienormalnym" wyglądem mogą im tę zabawę popsuć. Aż dziw, że włodarze Alibi nie wywiesili na drzwiach kartki "osobom na wózkach wstęp wzbroniony".

Cóż, do pewnych knajp chodzić po prostu nie wypada. Zdaje się, że w tym przypadku mamy do czynienia z jedną z nich.

Podziel się