Trudne życie rosyjskiego wydawcy

30.03.2007 00:00
W Rosji powstaje coraz więcej tytułów prasowych, a reklamodawcy przeznaczają na nie coraz więcej pieniędzy. Jednak czytelników dzienników jest wciąż dziesięciokrotnie mniej niż tych, którzy nie sięgają po żadną gazetę.
Od 2000 roku rosyjski rynek reklamowy rośnie w dwucyfrowym tempie, co kusi zagranicznych inwestorów. Dziś swoje biura w Moskwie mają praktycznie wszyscy liczący się na świecie wydawcy magazynów, którzy wydają tam łącznie 60 tytułów i co roku każdy z nich przygotowuje po dwa-trzy nowe projekty. W tym czasie powstało również kilka nowych dzienników, jak np. ekonomiczne "Wiedomosti" (spółka FT Group oraz Dow Jones & Co.), "Diełowoj Petersburg" oraz bezpłatne "Metro".

Jak szacuje Rosyjskie Stowarzyszenie Agencji Reklamowych (ACAR), wydatki reklamowe w prasie codziennej wzrosły w 2006 r. o 19 proc., do poziomu 60 mln dolarów (dla porównania, w Polsce było to ok. 260 mln dolarów!), a magazyny zebrały z rynku 580 mln dolarów, czyli o 22 proc. więcej niż w 2005 r. Według rosyjskiej Gildii Wydawców Prasy jest to efekt wprowadzonego przez parlament ograniczenia czasu reklamowego w telewizji, co zmusza firmy do przenoszenia części budżetów do innych mediów.

- Mimo to nie przybywa nam czytelników. Ludzi, którzy nie czytają gazet, jest dziś w Rosji dziesięciokrotnie więcej niż tych, którzy gazety czytają. Oni wybierają przede wszystkim magazyny oraz serwisy internetowe, bo wydawcy nie oferują im dobrych, ciekawych dzienników - mówi Jewgienij Abow, wiceprezes holdingu Prof Media, do którego należą m.in. "Ekspres Gazieta", "Sowietskij Sport" oraz portal internetowy Rambler.ru. Abow był gościem konferencji PressForum, która zgromadziła wydawców z Europy Środkowej i Wschodniej w Warszawie.

Dodaje on, że jeszcze niedawno Rosjanie woleli oszczędzać i czytać dzienniki w internecie, gdyż ich zawartość w pełni pokrywała się z tym, co drukowano na papierowych łamach. Dziś wersje internetowe i drukowane coraz bardziej różnią się od siebie, a grona ich czytelników pokrywają się jedynie w 15 proc.

Sergiej Iwanow, pierwszy wicepremier Rosji, oświadczył kilka tygodni temu, że do 2015 r. każdy rosyjski dom będzie miał dostęp do internetu, ale już dziś fenomenem jest dwutygodnik "Afisza" publikujący recenzje z wydarzeń kulturalnych oraz repertuary. - Wersja drukowana tego magazynu ukazuje się tylko w Moskwie i Petersburgu, a w pozostałych miastach w Rosji działa tylko serwis internetowy - podkreśla wiceprezes Prof Media.

Skomentuj:
Trudne życie rosyjskiego wydawcy
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje