Grupiński: Kwaśniewski nam nie zagrozi

Paweł Wroński: Jak Pan ocenia możliwość powrotu Aleksandra Kwaśniewskiego do polityki w kontekście taśm nagranych przez Aleksandra Gudzowatego.

Rafał Grupiński, poseł PO: Bardzo źle. W chwili gdy polityk lewicy obnaża własną formację, przypominają się "szorstkie" przyjaźnie Aleksandra Kwaśniewskiego z politykami SLD, atak na Agorę związany ze sprawą Rywina.

Mówienie teraz o zagrożeniach demokracji, obojętnie jaki jest nasz stosunek do tego, co robi PiS, w kontekście opowieści Oleksego o sitwie brzmi niewiarygodnie. Moim zdaniem Aleksander Kwaśniewski raczej zastanowi się, czy moment został wybrany poprawnie.

I cofnie się, poczeka?

- Niewykluczone. Chyba że obecna władza będzie chciała zaatakować Kwaśniewskiego. Wzywać go na przesłuchania, komisje, zacznie śledztwa przeciw niemu. Wówczas pełne zaangażowanie się Kwaśniewskiego w politykę byłoby formą obrony. Próbą ukazania się jako ofiary politycznej nagonki.

Mam jednak nadzieję, że do takiej sytuacji nie dojdzie. To przecież były prezydent. Próby rewanżu wobec niego byłyby postrzegane przez społeczeństwo jako dalsze destruowanie instytucji państwowych i autorytetów.

Politycy PiS twierdzą, że powrót Kwaśniewskiego byłby największym zagrożeniem dla PO, nie dla PiS.

- To chyba nie tak. Nie wiem, czy PO straciłoby na starciu "dwóch rozjuszonych byków" prawicy i lewicy. Wtedy ludzie raczej kierują się do centrum.