Fragmenty stenogramu nagrań Oleksego z biura Gudzowatego - przeczytaj >>Kwaśniewski: Oleksy to kretyn i zdrajca - przeczytaj >>- Ten atak na mnie jest niegodziwością - oświadczył na konferencji prasowej były premier Józef Oleksy. - Zaatakowano mnie wyrwanymi z kontekstu zdaniami z prywatnej rozmowy - powiedział i dodał, że "potrafi być dosłowny i krytyczny". Były premier podkreślał, że w rozmowie z Gudzowatym powtarzał tylko plotki i nie było jego intencją zaszkodzić komukolwiek, kogo wymienił w rozmowie z biznesmenem.
Oleksy nie zaprzecza, że taka rozmowa miała miejsce, ale jak podkreśla, nie przypomina jej sobie. - Tej rozmowy nie pamiętam i trudno mi brać za nią odpowiedzialność. Podobno także pan Gudzowaty nie zna tej sprawy, co jest zdumiewające - powiedział były premier.
To prowokacjaWedług Oleksego należy się po pierwsze zastanowić na tym, kiedy te nagrania zostały ujawnione. - Wiadomo było już w listopadzie, październiku, że nagrania są i jest wyczekiwanie na moment, kiedy można by politycznie je spożytkować - powiedział Oleksy. - Ktoś to preparował przez pół roku - mówił wcześniej w TVN 24.
- Mało kogo obchodzi skryty cel ujawnienia tych rozmów - podkreślił i powiedział, że pierwszym posunięciem mediów powinna być krytyka metody takiej walki politycznej i odpowiedź na pytanie kto i dlaczego użył tych nagrań.
Moment ich upublicznienia wiąże z próbą rozbicia lewicy. - To intryga i judzenie wewnętrzne przy wykorzystaniu wykopanych kaset - powiedział. Jak dodał, "metodą publicznej sensacji sprzed wielu miesięcy, z towarzyskiej rozmowy, zaatakowano jego i jego formację polityczną", na podstawie wyrwanych z kontekstu fragmentów rozmów prowadzonych w prywatnej atmosferze.
Oleksy przeprasza- Zawsze byłem lojalnym człowiekiem lewicy i nic się w tej kwestii nie zmieniło - powiedział Oleksy. - Być może czasem źle dobieram słowa - dodał. Były premier podkreślił, że mówi dosadnie, ale jak dodał "w takim tonie to i moi koledzy pewnie rozmawiają czasem". - Każdy to czyta to swojemu - powiedział Oleksy.
Przeprosił następnie polityków lewicy za język i słowa, których użył podczas swojej rozmowy z Gudzowatym.
- Wobec moich kolegów pragnę wyrazić żal i smutek nie tylko za język i przytoczone tam słowa, ale także za to, że poczuli się zmuszeni do reakcji na brutalny atak medialny - podkreślił.
Zaznaczył, że krążą różne opinie o różnych ludziach. - W ferworze rozmowy przytoczyłem je być może mało odpowiedzialnie - dodał. - Przykro mi, że powtórzenie w niczym nie potwierdzonych spekulacji o Aleksandrze Kwaśniewskim i jego żonie musiały zaboleć. Nie potwierdzam żadnych faktów, które mogłyby być przedmiotem jakiegokolwiek zarzutu czy podejrzenia - mówił.
- Przepraszam tego wybitnego polityka polskiego choć słyszałem jego wypowiedź, całkiem niewybredną, na mój temat - dodał Oleksy. Jak mówił, przykro mu że bezpodstawnie zabrzmiała uwaga o Marku Borowskim i rzekomym rozliczeniu kosztów wyborów. - Przepraszam go za to - dodał.
- Przykro mi - przepraszam Jerzego Szmajdzińskiego - za określenia, które u mnie oznaczają tylko człowieka małomównego. Także uwaga o synu Leszka Millera miała charakter potocznej sensacji niczym nie potwierdzonej - powiedział. Zaznaczył też, że Wojciech Olejniczak pozostaje w jego opinii "mimo uszczypliwości, młodym i pełnym nadziei liderem".
Politycy PiS chcą by sprawą informacji zawartych na taśmach zajęła się komisja śledcza. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zapowiedział zaś, że jeśli okaże się, że nagranie przekazane prokuraturze przez ochronę Aleksandra Gudzowatego odpowiada stenogramom przytaczanym przez "Dziennik", "sprawa zostanie potraktowana bardzo poważnie" i prokuratura w tym zakresie poprowadzi oddzielne śledztwo.
Trzy godziny rozmowy w biurze GudzowategoByły SLD-owski premier został nagrany w biurze Aleksandra Gudzowatego przez ochronę biznesmena. Taśmy, do których dotarł "Wprost" i "Dziennik", trafiły do prokuratury.
Trzygodzinna rozmowa Oleksego z Gudzowatym odbyła się 14 września 2006 roku. Podczas tego spotkania Oleksy miał m.in. powiedzieć, że Kwaśniewski nie jest w stanie wytłumaczyć się z kupna 400-metrowego apartamentu w Wilanowie, domu i posiadłości w Kazimierzu nad Wisłą oraz rezydencji w Jazgarzewie koło Piaseczna.
Według mediów, w rozmowie z Gudzowatym Oleksy nie oszczędził też innych partyjnych kolegów. Opowiadał, że w sierpniu 2006 roku syn Leszka Millera, Leszek junior, poszukiwał domu "do miliona dolarów". O szefie SLD Wojciechu Olejniczaku Oleksy powiedział, że jest narcyzem i karierowiczem. Twierdził też, że Marek Borowski fałszował wydatki na kampanię wyborczą SdPl, a Krzysztof Janik jest "po cichu" zatrudniony u Jerzego Urbana.