Start sieci Play, której właścicielem jest firma P4 (jej udziałowcami są Netia i fundusz Novator), rozpoczął się od falstartu. Przetarg na wolne częstotliwości UMTS wygrała bowiem w 2005 r., a wejście na rynek zapowiadano już na połowę ubiegłego roku. Wczoraj jednak, podczas oficjalnej prezentacji produktu, nie skupiano się na przeszłości, ale na przyszłości. Jak bowiem zapowiada Chris Bannister, prezes P4, jego firma chce do końca roku zdobyć 500 tys. klientów. Miałoby to stanowić ok. 5 proc. rynku, na którym dziś rządzą Plus, PTC z Erą i Heyah oraz Orange.
To oznacza, że Play (mający na razie tylko kilkadziesiąt własnych masztów i korzystający przede wszystkim z sieci Plusa) będzie musiał odebrać klientów innym graczom. Jak zamierza to zrobić? Bannister zapowiada przede wszystkim wojnę cenową. - Nasza obecna oferta jest niższa od dostępnych na rynku o 35 proc., ale to nie koniec, bo co sześć-osiem tygodni będziemy ją modyfikować - zaznacza Bannister.
To brzmi groźnie, jeśli zważyć, że już teraz ceny za podstawowe usługi są najniższe na rynku. Cena za minutę połączenia do wszystkich operatorów wynosi 49 gr, a SMS to 15 gr. Co więcej, wysłanie MMS-a kosztuje tyle samo. Dla porównania, w Erze w Taryfie Era Nowy Komfort minuta rozmowy to 72 gr, a MMS 40 gr. W Plusie ceny rozmów zaczynają się od 60 gr, SMS-y od 18 gr, a MMS od 40 gr.
- Przyjaciół ma się w różnych sieciach, dlatego nie różnicujemy cen połączenia wewnątrz naszej sieci z cenami rozmów na telefony innych operatorów. Także różnicowanie cen za wiadomości tekstowe i MMS-y wydaje nam się niezrozumiałe - tłumaczy Bannister.
Co ciekawe, Play - dzięki współpracy z Onet.pl - oferuje też w ramach abonamentu dostęp do portalu Playnet z informacjami o polityce, sporcie czy kulturze. Jedną z rzeczy, które mają wyróżniać sieć na rynku, jest bowiem zaoferowanie wszelkich usług multimedialnych, takich jak choćby udział w czatach czy blogi.
Jednak zdaniem Andrzeja Piotrowskiego, analityka Centrum im. Adama Smitha, oferta Play nie szokuje. - Po szumnych zapowiedziach można było się spodziewać czegoś więcej. Same niskie ceny za rozmowy czy SMS-y nie wystarczą, skoro najniższy abonament wynosi 50 zł. To sporo dla młodego człowieka, do którego kierowana jest oferta - zaznacza.
Jego zdaniem szybkie ściągnięcie klientów innych sieci nie będzie w tej sytuacji proste. - Trzeba pamiętać, że osoby korzystające z abonentów mają wciąż ważne umowy ze swoimi operatorami. Skusić można więc przede wszystkim użytkowników prepaidowych, ale ci niekoniecznie muszą chcieć przejść. Mogą się wahać choćby dlatego, że z usług multimedialnych oferowanych przez Play bez przeszkód korzystać można na razie jedynie w dużych miastach - uważa Piotrowski. Dodaje, że także obecna sieć dystrybucji nowego operatora sprawia, że oferta nie jest powszechnie dostępna. W tej chwili telefon w sieci Play można kupić w 60 miejscach, w tym w wybranych salonach Empik oraz w MediaMarkcie i Saturnie. Ta sytuacja zmieni się w maju, kiedy to Play wprowadzi się do niemal 400 punktów Germanosa.
Być może dlatego, że nowy gracz nie ma jeszcze znaczącej sieci sprzedaży, konkurencja nie reaguje na jego wejście nerwowo. Zbigniew Lazar z biura prasowego PTC, właściciela marek Era i Heyah, podkreśla, że jego firma nigdy nie komentuje poczynań konkurencji, oddając klientom prawo do osądzenia, kto ma lepszą ofertę.
Bardziej rozmowny jest Wojciech Ożdżeński z Polkomtela SA (Plus i Sami Swoi). - Oferta cenowa Play jest interesująca, ale odbiega od oczekiwań wytworzonych przed uruchomieniem sieci. Spodziewano się przede wszystkim znacznie bogatszej oferty tzw. usług kontentowych, czyli przede wszystkim multimedialnych - zaznacza. - Ponadto relatywnie wysokie abonamenty mogą ograniczyć popyt na usługi nowego operatora - zaznacza. I zapowiada, że Polkomtel będzie kładł nacisk właśnie na rozwój usług multimedialnych.
- Z prezentowanych wcześniej reklam wynikało, że operator ofertę kieruje głównie do młodzieży mieszkającej w dużych miastach, natomiast obecnie trudno mi określić, kto może skusić się na ofertę Playa - mówi z kolei Jacek Kalinowski, rzecznik Grupy TP obsługującej poprzez spółkę Centertel markę Orange.