Podejrzany o gwałt zostanie wydany do Anglii

Michał Kopiński, Poznań, vis
2007-03-15 , aktualizacja: 15.03.2007 00:00
A A A Drukuj
Jakub T., 24-letni poznaniak podejrzany o brutalny gwałt w Wielkiej Brytanii, zostanie wydany angielskiemu wymiarowi sprawiedliwości - zadecydował Sąd Okręgowy w Poznaniu.
Rodzina Jakuba T. protestowała przeciwko jego wydaniu Brytyjczykom
Fot. Tomasz Kaminski / AG
Rodzina Jakuba T. protestowała przeciwko jego wydaniu Brytyjczykom
Sąd stwierdził, że przedstawione przez angielską strone sa wystarczające do wydania podejrzanego angielskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Rodzina i znajomi przyjęli wyrok sądu histerycznym krzykiem. Za czyny, o które jest podejrzany, Jakubowi grozi poczwórne dożywocie. Jakub T. nie zostanie wydany natychmiast - ma teraz 7 dni na złożenie zażalenia od decyzji sądu.

Jakub - nigdy niekarany, wesoły, duży dzieciak, żeglarz, tańczył w zespole ludowym, interesuje się historią - tak opowiadają o nim znajomi. W lipcu ubiegłego roku miał 23 lata, był po pierwszym roku studiów prawniczych, został mu do zdania jeden egzamin jesienią.

Na wakacje pojechał z siostrą i dwiema koleżankami do pracy do Anglii. Ściągnęła ich druga siostra Jakuba, która była od miesiąca w miejscowości Exeter. Jakub pracował w hotelu. 23 lipca ok. godz. 2 w nocy wracali z klubu, gdzie całą paczką spędzili wieczór. Kamera miejskiego monitoringu zarejestrowała ich wracających głównym deptakiem Exeter. W pewnej chwili przystają, a chłopak odłącza się od grupki. - Jakubowi zachciało się palić, nie miał papierosów, poszedł do hotelu, w którym pracował. Tam zapalił i porozmawiał ze znajomymi. Potem wrócił do domu, jeszcze rozmawiał ze współlokatorami, śmiali się, położył się spać - relacjonuje mecenas Mariusz Paplaczyk. W Exeter zostali jeszcze półtora miesiąca.

W listopadzie do Jakuba, będącego już w Poznaniu zadzwoniła policja z Anglii. Poprosili, by oddał próbkę materiału genetycznego w związku ze sprawą gwałtu, którego dokonano w Exeter właśnie 23 lipca. - Jakub od razu oddał próbkę, przesłali ją do Anglii. Nie denerwował się, chciał pomóc w sprawie - mówi ojciec Jakuba. - On przecież w październiku planował wrócić do Exeter! Bo nie zdał egzaminu na studiach i chciał jechać z powrotem do pracy. Kto po czymś takim planowałby powrót? - mówią załamani rodzice.

Ponad miesiąc temu, o godz. 6 rano do domu, w którym mieszkają w Poznaniu, wkroczyła policja. Jakubowi przedstawiono europejski nakaz aresztowania. Podejrzany jest o to, że zgwałcił, zmasakrował, obrabował 48-letnią kobietę, ofiara do dziś leży w szpitalu. Ten gwałt wstrząsnął Exeter: 10 tysięcy dolarów nagrody za wskazanie sprawcy wyznaczył telewizyjny program Crimewatch. Właśnie w tym programie pokazano nagrania z monitoringu, na których najpierw widać Jakuba rozstającego się ze znajomymi, a potem - kilkaset metrów dalej - młodego człowieka, który idzie za ofiarą i wraca. Oba fragmenty są niewyraźne. - To nie jest ta sama osoba- uważa Paplaczyk.

Głównym dowodem, na podstawie którego Anglicy wystawili za Jakubem europejski nakaz aresztowania jest badanie DNA. Angielscy śledczy orzekli: profil materiału pobranego od podejrzanego pokrywa się z profilem materiału pobranego z ciała zgwałconej kobiety. Mecenas Paplaczyk: - Anglicy nie dołączyli żadnej dokumentacji badania. Tylko krótkie stwierdzenie, że wyniki są zbieżne. A eksperci ostrzegają przed uznawaniem badań DNA za rozstrzygający dowód, jeżeli nie ma pewności, że próbki były właściwie pobrane i przechowywane. A tu mamy do czynienia z transportem próbki za granicę i, jak się domyślam, z pobraniem materiału porównawczego z narządów rodnych kobiety, co może prowadzić do zanieczyszczenia go na przykład materiałem partnera seksualnego ofiary - zwraca uwagę Paplaczyk.

Podziel się