Nalot policji na rozgłośnię studentów-pasjonatów

W czwartek wieczorem policja skonfiskowała komputery i kilkaset płyt z nielegalną muzyką i oprogramowaniami w studenckiej rozgłośni Radio Sygnały. Redaktorowi naczelnemu grozi grzywna lub więzienie. Mimo to chce reaktywować radio.
Policja zarekwirowała cztery komputery i zabezpieczyła ok. 600 płyt, w tym sprzęt w mieszkaniu redaktora naczelnego Michała Andruszki. Nagrania zabezpieczone przez policję trafią do rąk biegłego, który stwierdzi, czy były pirackie. Choć Andruszko przyznaje, że część z nich ściągnął z internetu.

W piątek sprawą Radia Sygnały zajął się Uniwersytet Opolski, pod którego egidą działa rozgłośnia. - Błędem było to, że w umowie dotyczącej radia nie zawarto zapisów zabezpieczających przestrzegania prawa. Niestety, prawa autorskie w świetle dzisiejszej ustawy zostały naruszone. Chociaż redaktor naczelny Radia Sygnały negocjował z ZAiKS-em o obniżenie stawki tantiem, to jednak w świetle mojej wiedzy nie ma regulacji prawnych, które by pozwalały na obniżenie tej stawki dla instytucji non profit. Uniwersytet robi wszystko, co możliwe, by pomóc prawnie studentom i zadośćuczynić tym, których prawa autorskie zostały naruszone, oraz by reaktywować radio, które było cenione i popularne - podkreśla dr Danuta Berlińska, rzecznik UO.

Reaktywacji radia chce też sam naczelny, który przyznaje, że negocjacje z ZAIKS-em utknęły w martwym punkcie. - I sprawa nam umknęła - przyznaje. Planuje spotkanie ze swoją radiową załogą, by wybadać nastroje i ustalić, co dalej. Choć nie kryje rozżalenia.

- Jesteśmy radiem z tradycjami, organizacją typu non profit. Kilku pasjonatów chce robić fajne rzeczy dla innych, a tu policja wpada i konfiskuje nam sprzęt. Nikt wcześniej nas nie ostrzegł, nie powiedział: "macie nieuregulowane sprawy, zróbcie coś z tym", tylko od razu nasłali policję - mówi zaskoczony Andruszko, któremu postawiono zarzut rozpowszechniania utworów muzycznych bez pozwolenia, za co grozi nawet do 2 lat więzienia.

- Oprócz tego skazanym osobom grozi również kara grzywny, przepadek mienia i zobowiązanie do naprawienia szkody - wyjaśnia Lidia Sieradzka, rzeczniczka prokuratury.

- W tym przypadku istniało podejrzenie o popełnieniu przestępstwa, więc wydaliśmy nakaz przeszukania pomieszczeń radia. Uprzedzanie kogoś o tym czy przypominanie, że nie ma pozwolenia na rozpowszechnianie utworów muzycznych, nie miałoby więc sensu - dodaje prokuratorka.