Żubr wyrzucony z Bieszczadów za przyjaźń z ludźmi

ag
05.03.2007 00:00
A A A Drukuj
Młody żubr uratowany przez leśników nie potrafi żyć na wolności. Tak garnął się do ludzi, że stał się dla nich niebezpieczny. Po kolejnych ekscesach trafił w Poznańskie, gdzie będzie wykorzystany do tworzenia nowej rasy bydła - żubroni.

Fot. Piotr Jachimowski

Los Pubala, niespełna dwuletniego żubra, przesądziły jego ostatnie ekscesy. - Uciekł z zagrody w głębi lasu i poszedł za turystami wędrującymi szlakiem. Zszedł za nimi do Cisnej i spacerował po wsi. Wcześniej też pojawiał się Cisnej, chodził między domami, domagając się jedzenia. Pracownikom leśnym z Cisnej i Baligrodu udało się go zapędzić do obejścia przy starym nadleśnictwie - opowiada Piotr Jachimowski zajmujący się łowiectwem w nadleśnictwie Baligród. Pubal waży teraz 250 kg i spotkanie z nim mogło być niebezpieczne dla człowieka, dlatego nadleśnictwo wystąpiło do Ministerstwa Środowiska o zgodę na wywiezienie żubra z Bieszczadów.

Prof. Wanda Olech z SGGW, główny koordynator hodowli żubrów w Polsce, wskazała miejsce, do którego mógłby zostać wywieziony Pubal: gospodarstwo rolne w Karolewie w Wielkopolsce. Tam prowadzone są prace nad stworzeniem nowej rasy bydła - żubroniami, czyli krzyżówką żubra z bydłem. Pierwsze takie krzyżówki uzyskano ponad 30 lat temu, potem prace zostały zawieszone. - Gdyby udało się wyhodować bydło z jedną piątą lub jedną czwartą genów żubra, otrzymalibyśmy mięso, które mogłoby zaspokoić popyt na specjalny smak; mięso o bardzo niskiej zawartości cholesterolu, czyli bardzo zdrowe. Poza tym żubronie mogą żyć na pastwiskach cały rok, nie potrzebują budynków - wyjaśnia prof. Olech.

W miniony piątek Pubal został wywieziony do Karolewa. W stadzie, do którego trafił, jest już kilka samców żubrów. Nasienie bieszczadzkiego żubra będzie wykorzystane do sztucznej inseminacji.

Pubala uratowali leśnicy w lipcu 2005 roku. Dwudniowy osesek znaleziony przy padłej matce został oddany pod opiekę leśniczego z Czarnego. W kwietniu ub.r. odchowanego żubra leśnicy wypuścili na wolność. Pubal spotkał się ze stadem, ale się do niego nie przyłączył. Szukał natomiast towarzystwa ludzi, dlatego leśnicy uznali, że jest jeszcze za wcześnie na powrót do natury. Żubrzyk trafił do zagrody w głębi lasu, gdzie miał zdziczeć. Potem były kolejne próby usamodzielnienia go, ale zwierzak nadal szukał ludzi. Uciekał z zagród i krążył w pobliżu ludzkich siedlisk.

- To niejedyny przypadek, że żubr tak bardzo zżył się ludźmi. W Puszczy Boreckiej żył Pieszczoch, który wychodził z lasu do wsi, budząc zgrozę przypadkowych osób. Ważył 850 kg i mógł zrobić komuś krzywdę. Pubal również stał się nieobliczalny - dodaje prof. Olech.

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najważniejsze informacje