Radość z arcybiskupa Warszawy

Nowym arcybiskupem metropolitą warszawskim został bp Kazimierz Nycz. Decyzję papieża ogłosiła w sobotę punktualnie w południe nuncjatura apostolska
Wybór nowego metropolity był wyjątkowo mozolny. Niemal po pół roku od pożegnania kard. Józefa Glempa z archidiecezją warszawską papież wyznaczył na jego następcę abp. Stanisława Wielgusa. Gdy kościelna komisja historyczna stwierdziła, że w przeszłości współpracował z SB, arcybiskup zrezygnował.

57-letni bp Nycz był ordynariuszem koszalińsko-kołobrzeskim. Wcześniej przez 16 lat - biskupem pomocniczym archidiecezji krakowskiej, gdzie zasłynął jako prawa ręka kard. Macharskiego. Tam zyskał opinię świetnego organizatora m.in. papieskich pielgrzymek i ciepłego duszpasterza.



Zwolennik wejścia do Unii

Bp Nycz, choć na ogół jest ostrożny w wypowiedziach, jednoznacznie daje do zrozumienia, że Kościół nie powinien mieszać się do polityki. - Duchowni i media katolickie nie mogą wiązać się z jedną partią polityczną, w tej kwestii powinni słuchać głosu papieża i nauczania Kościoła - pisał w jednym z listów na Wielki Post.

Był gorącym zwolennikiem wejścia Polski do UE. W dniu naszej akcesji kazał rozkołysać dzwon Zygmunta. - Ojciec Święty jest pierwszym spośród autorytetów, których winniśmy szukać, podejmując decyzję o naszym wejściu w struktury europejskie - mówił.

- To człowiek dialogu, który chętnie rozmawia i łatwo zaprzyjaźnia się z ludźmi o odmiennych poglądach, jednocześnie traktując ich bardzo poważnie. Biskup, który nie stwarza dystansu, mówi w sposób prosty, uciekając od jakiejkolwiek intelektualnej "maniery", a przy tym mądrze, trafiając w sedno sprawy - komentuje wybór nowego metropolity Marcin Przeciszewski.

Kiedy dwa i pół roku temu bp Nycz obejmował diecezję koszalińsko-kołobrzeską, zapowiedział, że zajmie się trudnymi problemami społecznymi - bezrobociem, utrudnionym dostępem do edukacji wśród młodzieży popegeerowskich wsi. Z prezydentem Koszalina opracował program "Barka Koszalińska", dzięki któremu najzdolniejsza młodzież z tych miejscowości otrzymała szansę edukacji w najlepszych liceach.



Nie chce lustracji przed kamerami

Krytykował działalność fundacji ojca Rydzyka Nasza Przyszłość. - Redemptoryści powinni się tłumaczyć przed Konferencją Episkopatu Polski - mówił, gdy fundacja zaczęła promować publikacje abp. Wielgusa tuż po jego rezygnacji z funkcji metropolity.

W wywiadzie dla miesięcznika "W drodze" bp Nycz tak opisywał swoją wizję Kościoła: - Dopóki będziemy żyć świadomością, że się nic nie zmieniło, że wszystko w Kościele polskim jest w porządku, to nie zauważymy procesów, które mu zagrażają. Będziemy się obrażać, że ktoś pisze o manowcach, przekonani, że w Polsce manowców nie ma! Tymczasem manowce są. Jeżeli Kościół chce być obecny w świecie z Ewangelią, to szukanie takich zapaleńców, takich Tischnerów-bis, którzy mają zdolność chodzić po obrzeżach, jest konieczne.

Do lustracji w Kościele podchodzi poważnie: - Trzeba zmierzyć się z prawdą, nawet jeśli ona jest bolesna, bo jeden czy drugi wypadek nie sprawi, że nagle ludzie przestaną wierzyć w wielkość Kościoła.

Podkreślał jednak, że Kościół powinien sprawy teczek rozstrzygać sam i bez rozgłosu: - Nie ma powodów, żeby ogłaszać na całą Polskę, kiedy proboszcz malutkiej parafii, który budował tam Kościół i teraz jest emerytem, a przy załatwianiu czegoś upadł i poszedł na współpracę. Powinien naprawić zło swojego grzechu wobec tej wspólnoty parafian.

Bp Nycz sprzyja planom MEN wliczania religii do średniej ocen - twierdzi, że to "uszanowanie pracy ucznia".

Nominację bp. Nycza w Kościele przyjęto entuzjastycznie. Abp Józef Życiński, metropolita lubelski, który zna hierarchę z czasów krakowskich, powiedział na antenie diecezjalnego Radia eR: - Ceniłem go i cenię za jego realizm, bezpośredniość i optymizm, konkretne podejście do wyzwań, które potrafi podejmować i skutecznie rozwiązywać.

Według ks. Adama Bonieckiego, redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego", bp Nycz daleki jest od niejasnego "stylu kościelnego": - Mówi jasno to, co ma do powiedzenia, a jego wypowiedzi są klarowne. Jednocześnie ma tę zdolność, którą miał kardynał Wojtyła, że umie słuchać, jest ciekawy, co ma do powiedzenia inny człowiek. W swojej diecezji doskonale się sprawdził.

Dlaczego papież go wybrał

Jak pisaliśmy w "Gazecie", w skład tzw. terna wytypowanego przez nuncjusza, z którego papież wybrał metropolitę, wchodzili też abp Józef Michalik, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski i metropolita przemyski, oraz abp Henryk Hoser, sekretarz Kongregacji Ewangelizacji Narodów.

Co wpłynęło na decyzję papieża? Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w swojej książce "Księża wobec bezpieki" charakteryzuje bp. Nycza jako niezłomnego w kontaktach z SB. - To mogło zaważyć na tym, że abp Michalik, który uchodził długo za faworyta, ostatecznie przegrał z bp. Nyczem. Kościelna komisja historyczna stwierdziła, że bezpieka zarejestrowała abp. Michalika - bez jego wiedzy i zgody - jako tajnego współpracownika. Po sprawie abp. Wielgusa papież wolał prawdopodobnie uniknąć jakichkolwiek skojarzeń z archiwami służb PRL - mówią nasi rozmówcy zbliżeni do Watykanu.

Według nieoficjalnych informacji ingres nowego metropolity odbędzie się w Niedzielę Palmową 1 kwietnia.