W Second Life wybuchła rewolucja

Przewrót rozpoczął się od zniszczenia wirtualnych sklepów American Apparel i Reebok. Pierwszym rewolucjonistą w Second Life jest Marshal Cahill. Mężczyzna doszedł do wniosku, że jego ulubiona gra podupada i postanowił coś zmienić - donosi "Los Angeles Times".
- Spijali całą śmietankę, przetargi wygrywali tylko krewni i znajomi, ograniczali wolność słowa. Cahill widział to wszystko, ale nie mógł ich zatrzymać. Zdetonował więc bombę atomową przed sklepem American Apparel - czytamy w "Los Angeles Times".

Za Cahillem stoi Armia Wyzwolenia Second Life. Atak na sklepy miał zwrócić uwagę producenta gry na żądania rewolucjonistów. Członkowie Armii Wyzwolenia chcą, by firma Linden Labs przyznała graczom pełną kontrolę nad środowiskiem gry. - Populacja powinna mieć coś do powiedzenia w sprawie przyszłości świata, który zamieszkuje - wyjaśnia Cahill dziennikowi.

Wysadzenie bomb to nie pierwsza akcja zorganizowana przez Armię Wyzwolenia Second Life. Jakiś czas temu ludzie Cahilla zaczęli strzelać do klientów American Apparel. Rany postrzałowe nie są w grze śmiertelne, powodują jednak obniżenie poziomu doświadczenia. Bojowników wspierają najstarsi uczestnicy Second Life, którzy zorganizowali zbiórkę pieniędzy na zakup broni i ładunków wybuchowych.

- Armia Wyzwolenia Second Life po prostu stara się, by świat był lepszy - podsumował Cahill.

Wideo: Armia Wyzwolenia atakuje sklep Reeboka