Premier Jarosław Kaczyński uważa, że krytyczne reakcje wobec publikacji raportu z weryfikacji WSI świadczą o tym, że w Polsce nie funkcjonują jeszcze do końca standardy państwa w pełni demokratycznego, co jest bardzo niepokojące i pokazuje, że są potrzebne ogromne zmiany.
- W normalnym, demokratycznym kraju byłby to super-skandal i żaden polityk, bez zagrożenia kompletną kompromitacją nie mógłby mówić tego, co mówi dziś opozycja i żaden dziennikarz bez zagrożenia kompromitacją i wyeliminowaniem, nie mógłby mówić tego, co dziś w Polsce mówią dziennikarze. To wszystko jest straszliwie smutne - powiedział Jarosław Kaczyński w "Sygnałach Dnia".
Obce służby już skorzystały z raportu
Pojawiły się informacje, że zaginęli dwaj współpracownicy wymienionego w raporcie o WSI funkcjonariusza służb - powiedział w radiu TOK FM gen Marek Dukaczewski. Były szef WSI dodał, że sam nie sprawdzał tych informacji, bo teraz nie ma jak tego zrobić. Zdaniem Dukaczewskiego, raport zdradził zbyt wiele nazwisk współpracowników służb.
Zdekonspirowani czynni agenci?
W raporcie Antoniego Macierewicza doszło do zdekonspirowania nazwisk oficerów WSI, którzy obecnie wykonują zadania w naszych kontyngentach wojskowych za granicą - dowiedziało się "Życie Warszawy".
Tę informacje ujawnił gazecie przewodniczący Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych Janusz Zemke.
- Dwie osoby zadzwoniły do mnie, jako do przewodniczącego, z pytaniem, co mają robić w takiej sytuacji. Obaj ci oficerowie wyjechali oficjalnie jako pracownicy służb wojskowych, ale pod przykryciem. Swoje nazwiska odnaleźli w raporcie Macierewicza. Zostali zdekonspirowani i nie otrzymali żadnych instrukcji, co robić - mówi Zemke.
Eksperci ds. służb specjalnych nie mają wątpliwości: mamy do czynienia ze skandalem, jakiego dotąd nie było. - To niewyobrażalna sprawa, nawet jeśli te osoby popełniły jakieś przestępstwa. Ci ludzie powinni zostać odwołani - mówi zdenerwowany gen. Gromosław Czempiński, były wieloletni oficer wywiadu i szef UOP.
Z raportu wycięto więcej nazwisk
Z raportu o WSI, już po oddaniu go do konsultacji najwyższym urzędnikom w państwie, wypadły fragmenty poświęcone znanej fundacji - dowiedział się z kolei "Dziennik".
W wyciętym tekście znajdowały się nazwiska m.in. jednego z najbogatszych Polaków, znanego polityka i wziętego adwokata. Z kolei z rozdziału pt. "Penetracja rosyjska" ktoś wykreślił zdania dotyczące operacji, w którą byli zaangażowani oficerowie WSI. Obu tych fragmentów nie ma w upublicznionej wersji.