Burza wyniosła paralotniarkę na wysokość 9 tys. m

Ewa Wiśniewska-Cieślewicz, polska mistrzyni paralotni, przygotowywała się do Mistrzostw Świata w Australii. Podczas jednego z treningów rozpętała się burza. Silne podmuchy wiatru uniosły kobietę na wysokość ponad 9 tys. metrów. Wiśniewska-Cieślewicz straciła przytomność, jej ciało pokrył lód - pisze portal telegraph.co.uk.
- Siła była niewyobrażalna. W takiej sytuacji jesteś niczym, czujesz się jak liść unoszony przez wiatr - powiedziała paralotniarka w jednej z australijskich radiostacji.

Do incydentu doszło w środę. Wiatr w ciągu 15 minut uniósł paralotniarkę z wysokości kilkuset metrów na poziom ponad 9 tys. metrów. Kobieta opowiadała później, że widziała bryłki gradu wielkości pomarańczy, a temperatura spadła do 50 stopni Celsjusza poniżej zera.

- Okropnie się trzęsłam. Ostatnią rzeczą, którą pamiętam jest ciemność. Cały czas słyszałam grzmoty - cytuje Polkę portal telegraph.co.uk. Zdarzenie dokładnie zarejestrował nadajnik radiowy i urządzenie GPS, które paralotniarka miała przy sobie. - Nie mogę nic zrobić, ciągle się unoszę. Jestem zgubiona - brzmiały jej ostatnie słowa przed utratą przytomności.

Kobieta ocknęła się na wysokości 7 tys. metrów. - Byłam cała pokryta lodem. Czułam się jak astronauta wracający z Księżyca - wspominała. Udało jej się sprowadzić paralotnię na ziemię. Wylądowała 40 mil od miejsca startu. W szpitalu spędziła tylko godzinę, miała lekkie odmrożenia - podaje portal telegraph.co.uk.

Ta sama burza spowodowała śmierć zawodnika z Chin, He Zongpin. Mężczyznę zabił brak tlenu i niska temperatura. Jego ciało znaleziono 50 mil od punktu startowego.

*Ewa Wiśniewska-Cieślewicz jest polską mistrzynią paralotni z Bassano we Włoszech. Z przyczyn prawnych, dotyczących funkcjonowania polskiej kadry, występuje obecnie w kadrze Niemiec.