Przeżył upadek z 5000 m (wideo)

Spadochroniarz z Nowej Zelandii, Michael Holmes skoczył z wysokości 5000 metrów. Później zauważył, że główny spadochron nie może się otworzyć, a zapasowy jest uszkodzony. Mężczyzna przeżył, bo wpadł prosto w krzaki, które zamortyzowały upadek. Do incydentu doszło w grudniu. Teraz Holmes udostępnił film nagrany kamerą umocowaną na kasku.
- Wszyscy mówią, że w ułamku sekundy widzisz całe swoje życie. Ale w moim przypadku tak nie było - mówił później skoczek. - Ja byłem po prostu wściekły, że tak głupio skończę i to wszystko - dodał.

Na wysokości 1000 m Holmes zorientował się, że nie da się otworzyć głównego spadochronu. Na filmie widać, jak mężczyzna mocuje się z linką od zapasowej czaszy, ale i ta okazuje się być uszkodzona. Holmes patrzy na wysokościometr i usiłuje odwrócić się, by obejrzeć spadochrony. To ostatnie chwile nagrania. Słychać jeszcze jak mężczyzna krzyczy "cześć" i obraz się urywa.

To, co stało się później, nagrał inny skoczek Jonathan King. Na tym filmie widać, jak King znajduje Holmesa w krzakach. - Żyjesz?? - krzyczy King. - Nie - odpowiada Holmes. Skończyło się na złamaniu nogi i kilku zadrapaniach.

Zobacz filmy nagrane przez spadochroniarzy