Wicepremier, minister spraw wewnętrznych Ludwik Dorn powiedział w piątek, że ma nieformalną wiedzę, iż Platforma Obywatelska szukała tzw. haków na byłego wojewodę mazowieckiego Wojciecha Dąbrowskiego.
Na pytanie czy PO szukała "haków" na Dąbrowskiego by chronić w ten sposób prezydent Warszawy, Dorn odpowiedział: "mam pewną wiedzę nieformalną i wedle tej wiedzy, rzeczywiście szukała (PO). Szukała, szukała i znalazła - znalazła zarzut prawdziwy" - powiedział wicepremier, który był gościem telewizji TVN24.
Podkreślił, że jego wiedza nie ma nic wspólnego z inwigilowaniem partii politycznych. - Chodzi o moją nieformalną wiedzę o losach tych dokumentów, które - zresztą wedle tej nieformalnej wiedzy - intensywnie wędrowały po różnych, także bardzo wysokich, szczeblach władz samorządu warszawskiego i na rożne biurka trafiały - dodał Dorn.
- Ponieważ wiedza jest nieformalna, a akurat jest tak, że tego rodzaju migracja dokumentów nie narusza żadnego przepisu prawa w związku z tym ja nie mam żadnych możliwości - i nie powinienem mieć możliwości - by policja przesłuchiwała urzędników samorządu warszawskiego. Ale nieformalnie różne rzeczy ludzie mówią - powiedział wicepremier.
W czwartek wieczorem premier odwołał Dąbrowskiego ze stanowiska wojewody mazowieckiego w związku z istnieniem uzasadnionego podejrzenia, że poświadczył nieprawdę, aby otrzymać wtórnik prawa jazdy.
O sprawie napisał w środę tygodnik "Wprost" w swym internetowym wydaniu. Poinformowano w nim, że Dąbrowski zatajając informację o tym, że policja zabrała mu prawo jazdy za przekroczenie liczby dozwolonych punktów karnych, w 2004 r. wnioskował do urzędu o wydanie mu wtórnika dokumentu. Urzędnicy jednak dopatrzyli się, że Dąbrowski nie ma prawa jeździć samochodem i dokumentu nie wydali.