Pałac Kultury i Nauki jest już zabytkiem

Pałac Kultury i Nauki jest od wczoraj zabytkiem chronionym na równi z Łazienkami, Wilanowem, Wawelem czy Zamkiem w Malborku! Decyzja ważyła się kilka tygodni. Wreszcie podpisał ją zastępca wojewódzkiego konserwatora Maciej Czeredys
- I bardzo dobrze. Pałac wpisał się w pejzaż Warszawy, jest częścią historii tego miasta. Z biegiem lat nabrał pewnej szlachetności. Powinien być zachowany dla potomnych - komentuje prof. Marek Kwiatkowski, dyrektor Łazienek Królewskich.

Socrealizm artystyczny i cenny

Wczorajsza decyzja konserwatora oznacza, że cały socrealistyczny wieżowiec - jego architekturę, wystrój wnętrz i stałe wyposażenie - objęto ścisłą ochroną konserwatorską.

- Gmach w obecnej postaci jest w pełni reprezentatywnym oraz autentycznym dokumentem swojej epoki - uzasadnia decyzję Michał Czeredys. - Architekturę jego wnętrz nobilitują rozwiązania projektowe poszczególnych elementów wystroju, znakomite wykonawstwo oraz wysoka jakość zastosowanych materiałów. Są to w znacznej mierze dzieła polskich artystów i rzemieślników.

Konserwator uznał, że obiekt "posiada wartość historyczną, artystyczną i związaną z nimi wartość naukową, co oznacza, że jego zachowanie leży w interesie społecznym". Odtąd bez zgody służb konserwatorskich nie będzie wolno przeprowadzać w nim większych zmian.

Uznanie Pałacu za zabytek ma gorących zwolenników i nieprzejednanych przeciwników. Jednych i drugich zaprosiliśmy w połowie stycznia na debatę w redakcji "Gazety". Prof. Waldemar Baraniewski z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego podkreślał, że PKiN to najwybitniejsze dzieło sztuki socrealizmu. Z kolei prof. Lech Kłosiewicz z Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej wytykał gmachowi "radzieckie pochodzenie" i zniszczenie centrum Warszawy.

Z umieszczenia Pałacu w rejestrze zabytków cieszy się Lech Isakiewicz, prezes zarządu PKiN.

- Wpis do rejestru przekreśla plany drastycznej przebudowy Sali Kongresowej na teatr muzyczny i niszczenia innych wartościowych pomieszczeń. To koniec pomysłów burzenia ścian i robienia tu open-space'ów - mówi.

Podczas letniego remontu Sala Kongresowa nie straci - jak planowano - cennego wystroju i 700 miejsc na widowni. W obiekcie zabytkowym można bowiem odstąpić od surowych unijnych norm bezpieczeństwa.

Jednak czy wpis do rejestru nie utrudni życia użytkownikom Pałacu?

- Nie będzie miał żadnego wpływu. Opracujemy stosowny regulamin, w którym określimy, co wolno, a czego nie - zapowiada Lech Isakiewicz.

Wojewoda ustąpił

Decyzja o uznaniu PKiN-u za zabytek miała zapaść już 18 stycznia. Gotowy dokument czekał tylko na parafkę konserwatora. Ale do akcji wkroczył nowy wojewoda Wojciech Dąbrowski (dziś już były), lider warszawskiego PiS. W dniu objęcia urzędu zablokował wpis PKiN do rejestru zabytków, twierdząc, że gmach budzi kontrowersje. Nie było tajemnicą, że na jego podstawie zaważyły wątpliwości warszawskich działaczy partii braci Kaczyńskich, którzy w Pałacu widzą gmach ideologicznie obcy.

W "Gazecie" napisaliśmy, że wojewoda do takiej ingerencji nie ma prawa. Po kilku dniach Dąbrowski wycofał się i oświadczył, że decyzję suwerennie podejmie konserwator.

Najnowszy zabytek jest jak małe miasto. Ma przeszło 230 m wysokości, ponad 3,2 tys. pomieszczeń i 123 tys. metrów kwadratowych powierzchni użytkowej. Mieści się w nim ok. 70 instytucji: teatrów, kin, muzeów i biur zatrudniających blisko pięć tysięcy osób.

Pałac powstał w latach 1952-55 według projektu radzieckich architektów z Lwem Rudniewem na czele. Oficjalnie był darem ZSRR dla Polski, ale wśród 3,5 tys, budujących go robotników byli zarówno Rosjanie, jak i Polacy. Wystrój i wyposażenie sal jest w dużej mierze dziełem znakomitych polskich artystów i rzemieślników. Np. meble projektował zespół pod kierunkiem prof. Jana Bogusławskiego, a przepiękne ceramiczne żyrandole - Helena i Lech Grześkiewiczowie. Dziś PKiN jest największym w Polsce muzeum sztuki użytkowej z lat 50.

Przeczytaj zapis debaty o Pałacu - zobacz wideo

Przewodnik po Pałacu Kultury na 50-lecie

Warszawskie wieżowce - serwis specjalny

Zobacz także
  • Osiedle E w budowie, 1963 r. - jedno ze zdjęć Andrzeja Czyżewskiego, jednego z budowniczych Tychów. Na jego fotografiach bloki wyrastają wprost na polach, a krowy pasą się na tle wieżowców. Tychy to drugie obok Nowej Huty
wzorcowe miasto socjalizmu. Tyle że bez kominów. Jedyne w Polsce, które udało się zbudować od podstaw według pomysłu architektów Tadeusza Todorowskiego oraz Kazimierza i Hanny Wejchertów. Prezentowane w tyskim Muzeum
Miejskim fotografie Czyżewskiego przyciągają tłumy Seksapil socrealizmu
Skomentuj:
Pałac Kultury i Nauki jest już zabytkiem
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje