Nazizm w sztuce: Jak wyobrażamy sobie zło?

mar
2007-01-26 , aktualizacja: 29.01.2007 00:00
A A A Drukuj
- W żadnych warunkach sztuka nie może wyrazić Holocaustu. Jednakże, zrezygnować ze skonfrontowania sztuki tym przerażającym wydarzeniem, byłoby przyznaniem zwycięstwa jego sprawcom - pisze w urodzony w Uzbekistanie artysta Arie A. Galles, syn żydowskich uciekinierów.

Fot. artblox.pl
"On" ("Him"), Maurizio Cattelan, 2001
Fragment
Fot. Marzena Hmielewicz/ Agencja Gazeta
Fragment "Nazistów" w warszawskiej Zachęcie
GALERIE ZDJĘĆ
Holocaust i związane z nim tematy, m.in. nazizm, poruszane przez artystów są przedmiotem szczególnej uwagi. Każde przedstawienie ich w sposób odbiegający od powszechnie przyjętych norm wzbudza debaty o tym, czy można, czy wypada lub czy nie narusza się przy tym tabu.

Współcześni artyści coraz częściej odwołują się przy tych tematach do form wcześniej w ogóle nie uznawanych artystyczne i łączą z nimi popularne sposoby przekazu, co nierzadko wzbudza kontrowersje.

Auschwitz z klocków Lego

Jedną z najgłośniejszych prac nawiązujących do Holocaustu stała się seria zestawów klocków Lego "Obóz koncentracyjny" Zbigniewa Libery, przedstawiająca obóz w Auschwitz. Ta "zabawka" - jeden z najbardziej znanych przykładów "toy art" - przekonująco imituje prawdziwy zestaw Lego: poprzez dobór prawdziwych klocków, perfekcyjne opakowania, proponowane układy zastosowań. Po tym, jak o pracy stało się głośno, firma Lego oficjalnie zaprotestowała przeciwko użyciu przez artystę jej logo.

Libera bez ogródek przyznaje się, że komercyjna estetyka ma wpływ na jego prace, bo współczesna sztuka potrzebuje sposobów przekazu trafiających do ludzi.

- Dzisiaj, gdy reklama przejęła funkcję pełnioną niegdyś przez sztukę - kreowania estetyki otoczenia, w którym żyjemy - olbrzymia siła perswazji reklamy, jej skuteczność opiera się na profesjonalnej sprawności jej twórców w wykorzystywaniu archetypów jako rodzaju przynęty, na którą łapie się odbiorca - mówił Libera w jednym z wywiadów. Obserwując jego prace, trudno oprzeć się wrażeniu, że w podobny sposób "łowi" odbiorcę.

Obóz z Lego może wzbudzać w widzach większe emocje niż archiwalne zdjęcia Auschwitz, bo - jak zauważają krytycy - klocki są im bliższe, to element ich dzieciństwa.

On: Hitler budzący litość?

"On" w wersji Maurizio Cattelana też wygląda niegroźnie, wręcz dziecinnie. Klęczący Hitler w instalacji z 2001 roku, ze swoim dziecinnym grymasem na twarzy przypomina trochę bohatera horroru, który na pierwszy rzut oka budzi sympatię, ale tak naprawdę czyha na wszystkich bohaterów filmu. Dlaczego klęczy? Prosi o przebaczenie? Raczej nie. Raczej chce uśpić naszą czujność i czeka na dobry moment...

We współczesnej sztuce coraz częściej pojawia się "uczłowieczony" Hitler - najgłośniejszy ostatnio przykład to film "Upadek". Instalacja Cattelana okazała się o tyle szczęśliwsza, że zachowuje wrażenie dystansu do zła, na którego brak w "Upadku" narzekało wielu krytyków. Cattelan wyznaczył jasne granice: jego Hitler gra samego siebie, a odgrywanego żalu nie sposób brać na poważnie.

Pudełko kremu epatujące złem

Znów Hitler, tym razem jako opakowanie od kosmetyku. Jak wykorzystać schematyczny wizerunek dyktatora do tworzenia opartych na kilku dobrze dobranych elementach plakatów, zauważyli już polscy twórcy podziemni w czasach wojny.

Praca Lucy McKenzie "Adolf Hitler", pokazywana kilka lat temu w warszawskiej "Zachęcie", opiera się na tym samym, dawno odkrytym, ale ciągle ciekawym i zaskakującym pomyśle. Czy to nie dowód, że zło czai się wszędzie. A może to tylko zapis świadomości współczesnego społeczeństwa, które nie może się uwolnić od traumy II Wojny Światowej?

Naziści: Zawrotna kariera filmowych fotosów

"Naziści" Piotra Uklańskiego to przykład tego, jak na pierwszy rzut oka niepozorna instalacja może wzbudzić skandal. O 163 filmowych zdjęciach aktorów wcielających się w rolę hitlerowskich oficerów, wystawionych w Zachęcie w 2000 roku zrobiło się po raz pierwszy głośno po incydencie z udziałem Daniela Olbrychskiego. 17 listopada aktor zniszczył część wystawy szablą wniesioną do galerii pod płaszczem. Jak później tłumaczył, wystąpił w obronie czci swojej i swoich kolegów-aktorów, których zdjęcia powiesił w Zachęcie Uklański. List poparcia wysłał do Olbrychskiego Jean-Paul Belmondo, a afera wokół zdarzenia stała się przyczyna odejścia wieloletniej kurator Zachęty, Andy Rottenberg.

Sama praca Uklańskiego - dość niepozorna w swojej formie - zrobiła wkrótce zawrotną karierę. Umieszczona w 2000 roku w Zachęcie obok innej, o wiele bardziej popularnej wystawy, niemal przy wyjściu, nie wzbudzała zainteresowania odwiedzających. Po wybryku Olbrychskiego stała się rozpoznawalna medialnie także poza Polską, a w 2002 została zaprezentowana wśród prac kilkunastu światowych artystów na się na otwartej przez kilka miesięcy, głośnej wystawie "Mirroring Evil: Nazi Imagery/Recent Art" w Muzeum Żydowskim w Nowym Jorku.

W zeszłym roku "Naziści" odnieśli oszałamiający wręcz sukces: 16 października w domu aukcyjnym Phillips de Pury & Company za instalację zapłacono za nich rekordowe 568 tys. funtów, czyli prawie 3,3 mln złotych. Uklański stał się tym samym najdroższym polskim artystą.

Podziel się