Pisze Springer do Agory

Wczoraj sąd rozstrzygnął konflikt pomiędzy niemieckim Axelem Springerem a Agorą z czasów, kiedy konkurencja na polskim rynku prasy zaogniła się.
"Sukces »Faktu « ma w najwyższym stopniu strategiczne znaczenie dla Axel Springer, gdyż stanowi on pierwszą próbę umiędzynarodowienia »Bilda «, który jest nie tylko naszym największym, ale dalece najzyskowniejszym przedsięwzięciem. Zatem będziemy bronić »Faktu « przed bezpośrednim konkurentem wszelkimi rozsądnymi i nierozsądnymi środkami, nawet jeśli będzie to oznaczało taki scenariusz, w którym każda ze stron może tylko przegrać" - pisał po angielsku Andreas Wiele, członek zarządu niemieckiego koncernu prasowego Axel Springer do Wandy Rapaczyńskiej, prezes Agory (wydawcy "Gazety Wyborczej"). List dotarł do niej pocztą elektroniczną 8 lipca 2005 r., czyli w okresie gdy w Agorze trwały zaawansowane prace nad "Nowym Dniem" - nowym "lekkim" dziennikiem, który miał szukać czytelnika pomiędzy prasą poważną oraz tabloidami.

"Jest oczywiste, że w takiej sytuacji rynkowej »Gazeta Wyborcza « mogłaby w sposób istotny i trwały ucierpieć w wyniku cenowej i promocyjnej wojny o czytelnika (...). Na dodatek poważnie rozważymy wejście do segmentu prasy poważnej, którego - jak Pani wie - do tej pory unikaliśmy.. W każdym razie naprawdę nie widzę plusów w tym scenariuszu, jeśli porównamy go z zyskownym współistnieniem tabloidu z bezdyskusyjnym liderem na rynku prasy poważnej".

Podobny, ale łagodniejszy w tonie i bardziej rozległy list otrzymał Sandord Schwartz, członek rady nadzorczej Agory z ramienia Cox Enterprises, amerykańskiego udziałowca spółki. Otrzymali go również pozostali członkowie rady. Andreas Wiele odpowiedzialny za rozwój działalności Axela Springera za granicą sugerował w nim, że zarząd Agory nie wie, co robi, gdyż nie ma rynku, na którym potrafią się utrzymać trzy rentowne tabloidy.

Zarząd Agory odebrał działania Axela Springera jako groźby pod adresem spółki przed startem "Nowego Dnia" i pozwał niemiecki koncern do sądu. Prawnicy Agory zarzucili Niemcom działania naruszające konkurencję. - Zgodnie z linią orzecznictwa Komisji Europejskiej takie listy mogą być traktowane jako namawianie do zmowy rynkowej - mówi Marek Szydłowski, dyrektor działu prawnego Agory.

"Nowy Dzień" przestał się ukazywać w lutym 2006 r., ale Sąd Gospodarczy w Warszawie nadal zajmował się sprawą. Wczoraj orzekł, że Axel Springer naruszył prawo konkurencji. Nakazał zarządowi niemieckiego koncernu pisemnie przeprosić Agorę i członków jej rady nadzorczej. Zasądził też 100 tys. zł na rzecz cmentarza na warszawskich Powązkach i pokrycie kosztów sądowych.

- Zdaniem sądu to była ewidentna groźba, na którą nie ma miejsca w relacjach rynkowych - powiedziała sędzia Beata Piwowarska w krótkim uzasadnieniu wyroku.

Wyrok nie jest prawomocny. - Nie mamy jeszcze uzasadnienia wyroku, a z zasady nie komentujemy toczących się procesów. Dopiero po szczegółowej analizie uzasadnienia podejmiemy decyzję co do dalszych działań - mówi Michał Fijoł, rzecznik zarządu polskiej filii koncernu Axel Springer.