Ile zapłacimy za bezpieczne kupno mieszkań?

16.01.2007 00:00
Czy mieszkania podrożeją, jeśli firmy deweloperskie będą je budowały za kredyty, a nie - jak obecnie najczęściej - za pieniądze klientów?
Ta kwestia znów wywołuje wielkie emocje. Ministerstwo Budownictwa postanowiło bowiem odgrzać pomysł sprzed czterech lat, by specjalna ustawa wymusiła stosowanie tzw. rachunku powierniczego przez deweloperów (i spółdzielnie). W największym skrócie chodzi o to, by ich klienci dokonywali wpłat wyłącznie na taki rachunek. Bank miałby kontrolować, czy deweloper zrobił to, do czego się zobowiązał.

Oliwy do ognia dolała poniedziałkowa "Rzeczpospolita", która - powołując się na analityka rynku nieruchomości Łukasza Madeja z firmy redNet Property Consulting - zaalarmowała na pierwszej stronie, że proponowane przez ministerstwo rozwiązania zmuszą deweloperów do zaciągania kredytów, a wtedy nowe mieszkania mogą podrożeć nawet o kilkanaście procent! - Nie wiem, w jaki sposób ta gazeta wyliczyła kilkanaście procent wzrostu cen mieszkań po wprowadzeniu rachunków. Ja tego nie powiedziałem - tłumaczył nam wczoraj... Łukasz Madej. - Wzrost cen jest możliwy, ale na pewno nie o tyle - dodał.

- Mieszkania na pewno nie podrożeją - uspokajał wczoraj minister budownictwa Andrzej Aumiller uczestników Kongresu Budownictwa (skupia największe organizacje budowlane). - Proszę zapytać o to dobrych deweloperów. Co najwyżej wykoszą z rynku tych, których nie powinno na nim być.

Prezes innej firmy doradczej Reas Konsulting Kazimierz Kirejczyk zauważa, że wskutek wprowadzenia rachunku powierniczego deweloperowi dojdzie koszt rzędu od 2,5 do 4 proc. wartości inwestycji. I to przy założeniu, że firma nie weźmie od klientów w trakcie budowy ani złotówki. Według Kirejczyka nie przełoży się to jednak automatycznie na ceny, bo o ich wysokości decyduje rynek. Po drugie, wśród czynników składających się na cenę, akurat ten ma trzeciorzędne znacznie. O wiele większe mają np. koszty terenu czy wykonawstwa. Z kolei przeciętne marże deweloperów oscylują dziś w granicach 20-30 proc. Oznacza to, że w cenie 6 tys. zł za m kw., co najmniej 1,2 tys. zł, to czysty zysk. Ponadto rachunek powierniczy jest lokatą, a więc klienci dostawaliby odsetki. A gdyby bank ich nie wypłacał, deweloper dostawałby odpowiednio tańszy kredyt.

Kirejczyk nie obawia się masowych bankructw firm. - Żaden wiarygodny deweloper nie ma dziś problemów z uzyskaniem kredytu - uważa ten analityk. Przyznaje jednak, że resort budownictwa powinien zaproponować alternatywę dla rachunków powierniczych, np. ubezpieczenie inwestycji. - Konkurencja banków z firmami ubezpieczeniowymi byłaby bardzo wskazana - wyjaśnia.

Dowiedzieliśmy się, że prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu odbędzie się pierwsze spotkanie specjalistów z ministerstw Budownictwa i Sprawiedliwości oraz Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów poświęcone projektowi ustawy mającej chronić klientów firm deweloperskich.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje