Rubik: drugi Penderecki czy drugi Wiśniewski?

Dawno żaden polski artysta nie budził w Polsce tyle emocji co Piotr Rubik. Bezlitośnie besztany przez krytykę, uwielbiany przez słuchaczy. Sprzedaje najwięcej płyt w Polsce. Ostatnio władze Krakowa i Gorzowa Wielkopolskiego zleciły mu skomponowanie utworów na uroczystości 750-lecia lokalizacji miast. W mediach nasilił się spór pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami Rubika - bliżej mu do tandety Michała Wiśniewskiego, czy do geniuszu Krzysztofa Pendereckiego?
Rubikowi trudno odmówić talentu do tworzenia muzyki, której chcą słuchać ludzie. Na pewno nie można też nazwać go amatorem. Odebrał solidne wykształcenie muzyczne - aż po Akademię Muzyczną w Warszawie. Wybrał jednak show- biznes. W 1993 roku odniósł pierwszy sukces - razem z tytułową piosenką na płycie Górniak "Dotyk" (do dziś to jedno z najlepszych dzieł Rubika). Na następny musiał czekać ponad dziesięć lat. Był człowiekiem od wszystkiego. Pisał zarówno muzykę dla dzieci ("Miś i Margolcia"), jak i mezzosopranistki Małgorzaty Walewskiej, do filmów ("Quo vadis", "Zemsta"), reklamówek Poczty Polskiej, komponował sygnały dźwiękowe dla radia i "Wiadomości" TVP 1

Tak naprawdę zaistniał dzięki "Tryptykowi świętokrzyskiemu". Część pierwsza - "Golgota świętokrzyska" dwa lata temu zwróciła uwagę masowego odbiorcy. Nawiązująca do form znanych z muzyki poważnej, rozpisana na chór, orkiestrę i wielu wokalistów, ocierająca się o biblijną tematykę, zadedykowana była Janowi Pawłowi II. Druga - "Tu Es Petrus" to prawdziwy hit. Już nie tylko dedykowana, ale mówiąca o Janie Pawle II - jak pisze na okładce autor słów Zbigniew Książek - "poetycka opowieść o (...) papieżu, który podążył drogą Ukrzyżowanego". Do dziś rozeszło się grubo ponad 150 tys. egzemplarzy płyty. "Psałterz wrześniowy" już kupiło kilkadzisiąt tys. słuchaczy, co daje mu status Platynowej Płyty. Rubik w ubiegłym roku wypuścił też na rynek album "Rubikon" - swoiste "The Best Of" dokumentujące jego współpracę z rozmaitymi wokalistami. Efekt to nakład przekraczający 70 tys. egzemplarzy. Nieźle w czasach, gdy Złotą Płytę otrzymuje się za 15 tysięcy sprzedanych płyt.

Ordynarna zawiść innych artystów?

Media, które nie faworyzują Rubika, a także krakowskie środowisko artystyczne, które negatywnie oceniło decyzję władz Krakowa, są atakowane z powodu - jak czytamy w"Fakcie" - "ordynarnej zawiści i zazdrości". - Skandal, (...) trwa prawdziwa kampania nienawiści przeciwko wybitnemu kompozytorowi i geniuszowi fortepianu (...) ataki są coraz bardziej zajadłe. Zawistni krakowscy muzycy wpadli w szał - pisze bulwarówka.

Problemem wydaje się jednak, nie to, że Rubik odnosi sukcesy, lecz fakt, że przy okazji udaje mu się wmówić swoim licznym odbiorcom, że jego twórczość to muzyka klasyczna - nieco inna od tego, co komponuje Penderecki, ale pod pewnym względem lepsza, bo zrozumiała dla szerszej publiczności. To klasyka "w wersji ułatwionej" - tłumaczą niektórzy jej entuzjaści. Tylko czy "ułatwiona" klasyka pozostaje klasyką? Czy nazwanie czegoś oratorium czy kantatą sprawia, że rzeczywiście mamy do czynienia z takim utworem?

Wizerunek: Wystylizowany Wiśniewski

Istotnym elementem rosnącej popularności Piotra Rubika jest dopasowany do muzyki image - ugrzeczniona wersja wizerunku Michała Wiśniewskiego: tlenione włosy, stylizacja na nastolatka i celebrity. Świadectwem tego, że Rubikowi zależy na zdobyciu popularności wśród jak największego grona odbiorców, a nie - osób mających wysublimowane wymagania, jest sposób, w jaki ten kreuje swój wizerunek. Ciągła obecność w kolorowej prasie, afiszowanie się ze związkiem z prawie 20 lat młodszą modelką, ujawnianie szczegółów życia prywatnego. Swoim wyglądem i zachowanie Rubik stara się zaprzeczyć stereotypowi kompozytora muzyki klasycznej, np. ostentacyjnie podkreśla, że jest "motocyklowym zapaleńcem" i "maniakiem gier". - Tak, tak, jestem absolutnym maniakiem gier wideo ze szczególnym ukierunkowaniem na konsole - czytamy na stronie internetowej kompozytora.

Medialna ofensywa Rubika nie pozostaje niezauważona. Jest osobą, o której ludzie chcą czytać i na którą chcą patrzeć - ostatnio zdobył tytuł najpiękniejszego Polaka magazynu "Gala".

Nie obrażamy Rubika mówiąc, że tworzy sztukę niską

Czy oszałamiający - zadaniem niektórych - sukces Rubika jest rezultatem przemian w polskiej muzyce? Czy jest wyrazem tego, że gusta odbiorców zmieniły się, a oni sami zaczęli domagać się sztuki "z wyższej półki"? Zdaniem socjologa, Mirosława Pęczaka, nie nastąpiły żadne zmiany, a najważniejszym czynnikiem sukcesu twórczości Piotra Rubika jest dostosowanie się do głównych nurtów polskiej popkultury. - To sztuka niska - nie jest to żadna ocena, ani tym bardziej atak, tylko obiektywny fakt. Rubik jest artystą dla mas, dla niewyrafinowanego odbiorcy i z tego powodu cieszy się takim wzięciem - uważa Pęczak.

- Siła Rubika polega na tworzeniu pozoru sztuki wyższej: ludzie myślą, że obcują z czymś wyższym. Tymczasem fakt, że coś jest grane przez orkiestrę symfoniczną nie oznacza, że od razu staje się klasyką - podkreśla socjolog.

Czy Kraków nie zasługuje na coś więcej?

Pęczak uważa, że kontrowersje wokół wyboru kompozytora głównego utworu na 750-lecie Krakowa sprowadza się niesłusznie tylko do tego, czy miasto ma lepszych artystów. Jego zdaniem nie chodzi o docenianie poszczególnych, bardziej zasłużonych osób, ale o to, jaką muzykę wybiera się na taką okazję.

- Rzecz nie w tym, że Rubik blokuje lokalny rynek, lecz w tym, czy jest to wybór godny i na miarę tych obchodów. To problem tego, czy uroczystości 750-lecia Krakowa powinien rozpoczynać utwór bardziej wzniosły, czy że warto sięgnąć do oferty komercyjnej. To główny problem i tu właśnie tu można się spierać - powiedział Pęczak. - Trudno powiedzieć, czy taki jest gust władz miasta, czy też chodzi o coś innego.

Komercyjny monumentalizm i pozoranctwo

Zdaniem Mirosława Pęczaka jedną z głównych cech twórczości Rubika jest monumentalizm, który przyciąga odbiorców muzyki popularnej. Odbiorcy muzyki poważnej mogą oczekiwać czegoś innego.

- Sprawa zasadnicza to cynizm w podejściu do sztuki: stwarzanie pozorów czegoś, czym ta oferta nie jest - ocenia Pęczak.

Czy zatem popularność Rubika nie przyniesie żadnych korzyść? Czy jego odbiorcy nie sięgną za jakiś czas po Bacha czy Beethovena? - W historii polskiej kultury wielokrotnie prezentowano takie myślenie, ale nie sprawdzało się ono. Przykładem są choćby lata 60. i koncerty jazzowe organizowane w warszawskiej filharmonii. Przychodzili na nie wyłącznie fani jazzu, reszta nie była zainteresowana. Podobnie było w przypadku ofert edukacyjnych w czasach PRL.

- Pozór nie doprowadzi do ambitnych treści. Twórczość Rubika może jedynie sprawić, że jej odbiorcy nie sięgną już wyżej: ani do Mozarta, ani Beethovena, ani nawet do ciekawszej muzyki współczesnej - twierdzi socjolog.

Czy Piotr Rubik to właściwy autor oratoriów na jubileusze miast?